28 kwietnia 2016

Kolejna część opowiadania bez tytułu

Witam Moich Drogich czytelników. Przepraszam za brak kolejnych rozdziałów, ale praca zajmuje cały mój czas.

W ramach przeprosin zapraszam na kolejną część historii z Hyuugą - senpaiem.

Mama obudziła mnie wiadomością, że śniadanie już jest gotowe i bym się ubrała i zeszła zjeść z nimi. Ubrałam swoją ulubioną niebieską sukienkę do kolan, do tego ubrałam błękitne podkolanówki i balerinki. Włosy upiełam w kok, a całość zaplotłam wstążką. Gotowa zeszłam do jadalni, w której czekali rodzice. Oboje jak zwykle nienagannie ubrani. Matka miała swoją czerwoną suknię na sobie, a włosy upięte w warkocz. Ojciec w błękitnej koszuli, czarnych spodniach z garnituru i kamizelce w tym samym kolorze co spodnie. Siedzieli dumnie przy stole. Szybko również usiadłam, podziękowaliśmy za posiłek i zaczęliśmy jeść. Po posiłku matka kazała mi zostać w domu i posprzątać. Oni musieli jechać do pracy. Kilka godzin w samotności dobrze mi zrobi. Rodzice wyszli. Ja włączyłam swoje nagrania z byłego zespołu i szybko zrobiłam co musiałam. Z herbatą, którą sobie zrobiłam, ruszyłam do salonu, w którym stało moje pianino. Otworzyłam okno, usiadłam przy instrumencie, przyszykowałam zeszyt do nut i ołówek, po czym zaczęłam komponować. Minęło kilka godzin. Zrobiłam sobie przerwę by zrobić obiad, który zjadłam jak zwykle w samotności. Wróciłam do salonu i znów zaczęłam grać. Przerwało mi pukanie do drzwi. Ruszyłam by otworzyć, ale przypomniałam sobie słowa matki by nikomu nie otwierać. Podeszłam cichutko do drzwi i spojrzałam przez wizjer. Stał tam uroczy sąsiad, którego wczoraj obserwowałam. Zawróciłam do salonu i zaczekałam aż sobie pójdzie. Znów zaczęłam grać. I znowu pukanie do drzwi. Nie ruszyłam się z miejsca tylko dalej grałam. Pukanie nie ustawało, a nawet nasiliło się. Ruszyłam do przedpokoju i wyjrzałam kim był ów gość. Był to mój były. "Tylko co on tu robi?"
-Yuko. Wiem, że jesteś w domu. Słyszałem twoją grę.
-Proszę Pana. Nikogo u nich nie ma. Pukałem z 10 minut temu.
-Proszę się nie wtrącać. Nie Pana interes.
-Ja tylko mówię co zauważyłem.
-Czego tu szukasz?
-Tak myślałem, że zostałaś w domu.
-Zapytałam o coś!
-Spokojnie. Chciałem porozmawiać, przeprosić.
-I tak ci nie wybaczę. Wracaj do swojej oblubienicy. Pewnie czeka na ciebie.
-Nie ma już nikogo w moim życiu. Otworzysz? Twój nowy sąsiad się dziwnie patrzy.
-Dziwisz się? Ja nie. Nie pasujesz tu. Wracaj do siebie.
Wróciłam do salonu i zaczęłam znów grać. Akurat skończyłam komponować kolejną, gdy wróciła matka.
-Działo się coś, gdy nas nie było?
-Był tu Sergio.
-Co chciał?
-Przeprosić. Kazałam mu wracać do siebie.
-Rozumiem. Ile dzisiaj skomponowałaś?
-Dwie. Zagrać?
-Poczekamy na twojego ojca. Jadłaś obiad?
-Oczywiście Matko.
-No dobrze. To ja idę się przebrać. Podgrzej już posiłek dla mnie i ojca.
-Oczywiście Matko.
Ona ruszyła do sypialni, a ja do kuchni. Podgrzałam curry i ryż, przygotowałam surówkę i zaczekałam. Matka zjawiła się w jadalni w momencie powrotu ojca.
-Tadaima.
-Okari Papa.
Uśmiechnął się i poszedł się przebrać. Dołączył do matki w jadalni. Zaczekałam na nich w salonie.
-Co dziś porabiałaś Yuko?
-Komponowałam Ojcze.
-Zagrasz dla mnie?
-Oczywiście.
Usiadłam do pianina i zaczęłam grać. Po występie usłyszałam oklaski. Pierwszy raz ze strony Matki. Zauważyłam, że nawet otarła łze z policzka.
-Arigato Mama.
Przytuliła mnie. Ojciec przysiadł do instrumentu i sam zaczął grać. Obie byłyśmy zaskoczone.
-Co? Myślałam, że po kim masz taki talent?
-Kocham was.
-My ciebie też.
Reszta popołudnia minęła nam spokojnie na rozmowie i spacerze po okolicy. Po kolacji ruszyłam od razu do siebie się przebrać by móc wyjść pobiegać. Rodzice wiedzieli, że prócz grania na pianinie, uwielbiam koszykówkę. Chciałabym móc grać. Ale w żadnej szkole, do których chodziłam nie było klubu koszykarskiego. Przebrana i gotowa do biegania ruszyłam do drzwi.
-Wychodzę!
-Uważaj na siebie! I nie wracaj zbyt późno!
-Dobrze Ojcze!
Zamknęłam za sobą drzwi i ruszyłam w stronę parku. Wydał mi się idealny do biegania, gdy byliśmy w nim popołudniu. Zauważyłam kogoś również biegającego. Założyłam słuchawki, z których poleciał rock. Ruszyłam truchtem po oświetlonych ścieżkach. Kilkukrotnie minęłam chłopaka, ale rozpoznałam go dopiero, gdy zatrzymaliśmy się by uzupełnić płyny w organizmie.
-Czy my się znamy?
-Nie. Proszę mi wybaczyć.
Znów pobiegłam. Biegałam jeszcze z pół godziny i wracałam do domu. W domu rodzice już byli gotowi do spania. Przynajmniej nie musiałam czekać, aż łazienka się zwolni. Położyli się spać jak tylko wyszłam umyta w pidżamie.
-Oyasumi nasai Mama, Papa.
-Oyasumi Yuko-chan.
Zamknęłam drzwi i usiadłam przy oknie. Księżyc świecił na niebie. Chłopak siedział na ganku i również wpatrywał się w niebo. Wzięłam książkę do ręki i zaczęłam czytać. Nawet nie wiedziałam, kiedy zasnęłam.

16 kwietnia 2016

Nowe opowiadanie

Witam. Zapraszam do czytania nowego opowiadania, które zaczynam dla Was pisać. Jeszcze nie mam dla niego tytułu, ale może Wy mi w tym pomożecie? Przesyłam Wam początek :3

Przeprowadzka do nowego miasta to nie jest szczyt marzeń nastolatki. Ale skoro rodzice otrzymali awans to nie miałam innego wyboru jak tylko się spakować i pojechać z nimi. Okolica była urocza.
-Wybierz sobie pokój Yuko.
-Dobrze Ojcze.
Ruszyłam więc na górę, by to zrobić. Miałam do wyboru patrzeć na wierzchołek góry, ogród starszego państwa lub ogród pewnej młodej rodziny. Akurat patrzałam na ogródek starszego państwa, gdy usłyszałam hałas po drugiej stronie budynku. Od razu tam poszłam. W ogrodzie pracował pewiem młody chłopak. Być może w moim wieku. Obserwowałam go dopóki nie zawołał mnie ojciec.
-I jak? Wybrałaś już?
-Tak Ojcze. Wezmę ten.
-Dobrze. Wniesiemy ci meble i się rozpakuj.
-Tak Ojcze.
Spojrzałam znów za okno, ale chłopaka już nie było.
Wniesiono meble, więc tylko pochowałam rzeczy, poszłam się wykąpać i spać.


Dla ciekawych. Będzie to paring z Kiyoshim lub Hyuugą. Nie potrafię się jeszcze zdecydować :3