31 marca 2015

Życie - część 1

Obudził mnie Yukki. Spałam na biurku, więc się nie wyspałam.
-Yuko. Dzwonią ze szpitala. Chcą z tobą porozmawiać.
-Ze mną?
-Tak. Trzymaj - powiedział i wyszedł z pokoju.
-Dzień dobry. Yumihiko Asagawa z tej strony.
Jestem doktor Shika. Opiekowałem się pani rodzicami.
-Jak to opiekował? Dlaczego mówi pan o tym w czasie przeszłym?
-To dosyć trudny temat. Ale muszę pani o tym powiedzieć. Moje najszczersze kondolencje z powodu utraty rodziców.
-Bardzo cierpieli?
-Byli na środkach przeciwbólowych. Umarli podczas snu.
-Rozumiem. Dziękuję za informacje. Do widzenia.
-Do widzenia.
Rozłączyłam się, wytarłam lecące łzy z policzków i ruszyłam do kuchni. Yukki szykował właśnie śniadanie, więc zrobiłam sobie kawę a bratu herbatę. Usiedliśmy do posiłku, podczas którego było cicho. Brat chciał już pójść, ale musiałam go zatrzymać i z nim porozmawiać.
-Yukki. Proszę zaczekaj. Musimy porozmawiać.
-Wiem o tym. Pomóc ci w czymś? Chcę zagłuszyć myśli.
-Jeśli chcesz możesz pomóc mi pozmywać. Jak ci idzie w szkole?
-Całkiem dobrze. Dlaczego pytasz?
-Zbliża się koniec roku szkolnego. A chciałam żebyś zrobił sobie wolny weekend. Żebyś został w domu i wszystko sobie uporządkował. Postaram się o prawa opieki nad tobą. Chcę żebyś ze mną mieszkał. Jeśli oczywiście chcesz.
-Jasne, że chcę. Wolę zostać z tobą niż wylądować w jakimś bidulu. Mogę zaprosić kolegę na weekend?
-Na jedną noc. Dobrze?
-Jasne. Dzięki sis.
-I tylko pod warunkiem, że będziecie grzeczni. Dobrze?
-Tak. Dziękuję.
-Musimy pojechać po twoje rzeczy. I przy okazji zrobić zakupy. Co chcesz na obiad?
-Obojętnie. Naprawdę.
-Co ty na to, abyśmy zrobili pizzę?
-Znasz przepis?
-Tak. Zrobimy listę zakupów, pojedziemy do mieszkania rodziców. Weźmiesz co musisz i pojedziemy na zakupy. Ok?
-Tak.
-A na deser co chcesz?
-Ciasteczka lub lody.
-To może lody? Ciasteczka były wczoraj.
-Ok.
-Idź się ubrać, wyjdź z psami i pojedziemy. Ok?
-Dobrze.
Ruszył do pokoju. Po chwili słyszałam jak drzwi się zamykają. Dostałam sms-a. Pisała do mnie koleżanka z gildii: „Musisz wejść do gry. Chcą obalić naszą gildię.” „Kto?” - odpisałam. Po chwili otrzymałam wiadomość zwrotną: „Gregory i jego banda.” Odpisałam jej, że zaraz będę.

28 marca 2015

Osoby, które już spotkała Yuko



Kuroko Tetsuya





Kagami Taiga


Kise Ryouta



Midorima Shintarou


Kuroko no basuke - część 2

Przepraszam, że musieliście tyle czekać na następny rozdział. Postaram się je dodawać częściej.


Minęło kilka dni odkąd byłam u Kuroko. Chciałam się z nimi skontaktować, ale nie byłam w stanie. Codziennie po pracy byłam tak zmęczona, że kładłam się do łóżka i od razu zasypiałam. Dzisiaj zrobiłam sobie dzień wolnego. Posprzątałam tylko w mieszkaniu i poszłam na cotygodniowe zakupy. Samochodem do centrum miałam pół godziny w obie strony. Ugotowałam sobie obiad na kilka dni tuż po przyjściu z zakupów. Zjadłam miskę zupy, zrobiłam sobie kawę i zaniosłam ją do pokoju. Włączyłam komputery tylko po to aby zebrać bonusy za codzienne logowania. Pogadałam przez chwilkę ze znajomymi i wyłączyłam gry. Laptop czekał wraz ze słuchawkami przy łóżku. Przebrałam się w luźniejsze ciuchy i położyłam się na łóżku. Założyłam słuchawki, włączyłam „Kuroko no basuke”. Chciałam zobaczyć Kuroko, Kise i resztę. Tęskniłam za nimi, a szczególnie za Kise, który mi wtedy pomógł. Zamknęłam oczy i się przeniosłam. Poczułam powiew powietrza. Spadałam. Widziałam Liceum Kaijo i Liceum Seirin. Ale dlaczego ja się znalazłam w powietrzu? Nie mogłam znaleźć się na dole tuż przy nich? Niby byłam koto - podobnym stworzeniem, ale nie umiałam latać.
-Riko! - krzyknęłam i wszyscy na mnie spojrzeli. - Odsuńcie się!
Zrobili mi miejsce, a ja zamknęłam oczy. Nie czułam siły uderzenia więc je otworzyłam. Riko patrzała na mnie z uśmiechem na twarzy. Podeszła i po prostu mnie przytuliła. Chłopcy się zdziwili. Ja zresztą także. Odwzajemniłam po chwili uścisk. Podszedł do nas Kise.
-Dużo myślałem o tobie od ostatniego razu. Zacznij się uczyć w Liceum Kaijo. Zawsze byłbym przy tobie.
-Dziękuję Kise. Ale jeśli mam być szczera, to jestem za stara na naukę w liceum.
-Co? Ale przecież wyglądasz jak licealistka.
-Mam 30 lat. Tego nie zmienię.
Chyba myśleli o tym, co przed chwilą usłyszeli, bo po chwili było słychać zbiorowe:
-Co?!
-Co tu tak głośno?
-Midorima - kun. Co ty tu robisz? - odezwał się Kuroko, a chłopcy mnie zasłonili.
-Midorimachi.... Oni są dla nie źli.
-Kogo tak kryjecie?
Riko uścisnęła mi rękę i stanęła przede mną.
-Midorima - kun. Proszę idź sobie.
-Wiesz, że jak Akashi się dowie, że kogoś ukrywacie to będzie chciał to za wszelką cenę?
-Wiem o tym. My jej nie ukrywamy. My ją chronimy przed takimi jak ty - słychać było po jego głosie, że jest zły.
-Kuroko. Jest ok. I tak chciałam poznać wszystkich z Pokolenia Cudów - powiedziałam, uścisnęłam rękę Riko i ruszyłam do przodu. Chłopcy odsunęli się by zrobić mi miejsce. Midorima trzymał w jednej ręce butelkę z wodą, w drugiej swój lucky item. Ubrany był w strój Liceum Shutoku. Stanęłam przed nim. Midorima poprawił okulary i patrzeliśmy sobie w oczy.
-Dlaczego taki anioł jak ty przebywa w otoczeniu Seirin?
-Opiekują się mną. A tak poza tym. Jestem Yumihiko Asagawa. Miło mi cię poznać Midorima Shintarou.
-Skąd...?
-Znam wszystkich z Pokolenia Cudów. A ty jesteś czwartą osobą, którą bardzo chciałam poznać.
Rozumiem. Ciebie także miło poznać.
Pierwszy raz widziałam, żeby Midorima się uśmiechał. Także się uśmiechnęłam. Nagle coś pociągnęło mnie do tyłu. Pochłonęła mnie czerń. Obudziłam się wraz z kolejnym sygnałem telefonu. „Ehh. Czemu akurat w takich momentach muszę wracać do rzeczywistości?” Odebrałam telefon, gdy zobaczyłam kto dzwoni.
-Cześć brat. Co tam?
-Rodzice mieli wypadek. Mogę u ciebie zostać na kilka dni?
-Jasne. Zabierz ze sobą psy. Ale ty z nimi wychodzisz.
-Nie ma sprawy. Będę za godzinę. Ok?
-Dobrze. Zrobić ci coś na obiad?
-Nie musisz. Niedawno jadłem.
-A co ty na to aby upiec ze mną ciasteczka?
-Ok. Coś kupić po drodze?
-Nie trzeba. To do zobaczenia.
-Dzięki siostra. Do zobaczenia.
Rozłączyłam się, przyszykowałam dla brata pokój i nawet nie zauważyłam kiedy minęła godzina. Otworzyłam bratu drzwi, przywitałam się z pieskami i przytuliłam Yukki'ego. Zaniosłam walizkę do jego nowego pokoju i ruszyliśmy do kuchni. Przygotowaliśmy masę ciasteczek i usiedliśmy w salonie. Rozmawialiśmy dopóki nie zauważyłam, że brat zasypia na siedząco. Pokazałam mu rozkład mieszkania, kazałam pójść do łazienki i spać. Zrobił co powiedziałam. Pozmywałam naczynia, wzięłam szybki prysznic i poszłam grać.

23 marca 2015

Kuroko no basuke - część 1

           Był upalny letni dzień, więc wzięłam długą zimną kąpiel. Włączyłam grę i zjadłam szybki obiad. Grałam dopóki oczy nie zaczęły mi się same zamykać. Wyłączyłam komputery, pozmywałam wszystkie brudne naczynia i ruszyłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, a później z laptopem w ręce weszłam do łóżka. Założyłam słuchawki i włączyłam sobie anime pt. „Kuroko no basuke”.
           W pewnym momencie musiałam zasnąć bo gdy się obudziłam, stała nade mną Riko Aida - trenerka drużyny Liceum Seirin. Przyglądała mi się z dziwnym błyskiem w oczach. Wystraszyłam się. Ale kto by się nie przeraził gdyby nagle obudził się w innym wymiarze?
-Kim jesteś? - usłyszałam.
Chciałam usiąść, ale trenerka mi nie pozwoliła.
-Leż. Porządnie oberwałaś od Kagamiego, gdy na ciebie wpadł. Jak masz na imię?
-Jestem Yumihiko Asagawa. Ty jesteś Riko? Prawda?
-Tak. Skąd znasz moje imię? - zapytała zdziwiona.
-Jakby to powiedzieć. Znam Ciebie i całą resztę drużyny Seirin... Nie jestem stąd.... Należę do innego świata...
-Rozumiem. Dlatego tak wyglądasz i zjawiłaś się na boisku tak nagle.
-Mecz dalej trwa?
-Tak. Za chwilę będzie koniec trzeciej kwarty. Chciałabyś zobaczyć mecz?
-Chętnie. Jeśli mogę. Nie chcę wam w niczym przeszkadzać.
-Wiem. Chodź. Tylko powoli. Ale jak zauważę, że coś ci się dzieje od razu siadasz na najbliższej ławce. Rozumiemy się?
-Tak - odpowiedziałam.
Poszłyśmy jak tylko wstałam. Przez chwilkę patrzałam w lustro na swoje odbicie. „Wyglądam jak w grach. Tylko, że w grach brakuje tego bandaża na głowie”. Po chwili byłyśmy na miejscu. Na ławce wszyscy siedzieli i rozmawiali na temat strategii. Ucichli jak tylko podeszłyśmy.
-Usiądź.
-Dziękuję - odpowiedziałam i zrobiłam co mówiła. Szybko im wyjaśniła strategię na kolejną kwartę. Podszedł do mnie czerwonowłosy chłopak.
-Kagami. Odpoczywaj, a nie będziesz mi tu nękał poszkodowaną.
-Wiem. Tylko, że chciałbym Cię przeprosić. Tylko, że pojawiłaś się tak nagle... Nie zdążyłem się zatrzymać. Gomene... - powiedział i się delikatnie ukłonił. Szybko wstałam i go powstrzymałam.
-To tylko i wyłącznie moja wina Kagami. Nie musisz się obwiniać. Nie powinno mnie tu być. To ja muszę was przeprosić....
-No to kim jest ta osóbka o tym pięknym anielskim głosie? - usłyszałam głos Kise, zanim ten pojawił się obok nas.
-Kise - kun. Przestań. Zawstydzasz ją.
-Nic się nie stało. Miło mi cię poznać Kise Ryouta.
-Skąd?
-Ja wiem wszystko.
-Jak to?
Uśmiechnęłam się i usłyszeliśmy gwizdek oznaczający ostatnią kwartę meczu.
-Po meczu będę czekał na wyjaśnienia.
-Nie będzie mnie tu już w tym momencie!
-Dlaczego? - zapytała Riko, gdy chłopcy weszli na boisko.
-Dlatego, że za niedługo obudzi mnie budzik. I muszę wstać do pracy. Skontaktuję się z wami jak tylko będę miała wolną chwilkę. Dobrze?
-Skoro tak. Jesteś urocza, gdy się tak rumienisz na widok tylu mężczyzn.
-Co?! - zapytałam zaskoczona. Riko tylko się zaśmiała i obie usiadłyśmy na ławce. Mecz dobiegał końca. Seirin wygrało. Riko mnie przytuliła i drużyna ruszyła do szatni.
-Muszę do toalety. Zaraz wracam.
-Dobrze. Tylko się nie zgub.
-Wiem.
           Odłączyłam się od reszty i znalazłam toaletę. Szybko spojrzałam do lustra. Moje uszy nasłuchiwały każdy dźwięk roznoszący się po korytarzu. Usłyszałam czyjeś kroki, które zatrzymały się tuż przy drzwiach łazienki. Zamarłam. A jeśli ktoś chce mnie zaatakować? Otworzyłam drzwi i szybko ruszyłam do szatni Seirin. Ten ktoś złapał mnie, więc zaczęłam się szarpać i krzyczeć. Ktoś przybiegł mi na pomoc. To był Kise.
-Wszystko w porządku?
-Tak. Dziękuję.
-Chodź. Zaprowadzę cię do szatni Seirin.
-Ari... - omdlałam. Kise mnie złapał.
-Chyba jednak nie jest wszystko w porządku. Jak głowa?
-Zaczęła boleć, gdy wychodziliśmy z sali.
-Rozumiem. Zaprowadzę Cię do Riko.
-Dziękuję.
Poprowadził mnie korytarzami, aż do szatni. Odwróciłam się, aby mu podziękować, ale nie zdążyłam.
-Kise - usłyszałam oburzony głos Kagamiego. - Co ty jej robisz?
-Nic mi nie zrobił. Obronił mnie, a na dodatek prawie zemdlałam na korytarzu. On tylko mnie tu przyprowadził.
-Kagamichi. Proszę. Uwierz jej.
-Jej uwierzę. Ale nie tobie.
-Wiem. Riko - san. Zajmiesz się nią? Ja się już muszę zbierać. Drużyna na mnie czeka.
-Dziękuję Kise – kun. Za wszystko – powiedziałam i się uśmiechnęłam. Zawsze uwielbiałam Kise, więc to nie było problemem dla mnie by stać obok niego ledwo co stojąc. Riko podeszła i pomogła mi dojść do ławki. Kise już poszedł.
-Wszystko w porządku?
-Chyba tak. Dziękuję za troskę.
-Przynieście apteczkę.
-Już niosę.
-Yumihiko - usłyszałam tylko krzyk Riko. Tuż przed tym jak wszystko zrobiło się czarne.
           Otworzyłam oczy. Leżałam i patrzałam się na sufit w swoim mieszkaniu. A więc wróciłam. Co? Wstałam z łóżka i zajęłam się swoimi pracami domowymi, a później grami. Wieczorem byłam tak padnięta, że nie dałam rady oglądać anime, a co za tym idzie – podróżować. Zasnęłam w mgnieniu oka.

22 marca 2015

Wstęp

Witam wszystkich
Mam nadzieję, że opowiadania przypadną wam do gustu
Tak więc zapraszam do czytania i komentowania


A oto i wstęp



Jestem samotniczką. Moje życie to gry i anime. Mój domek leży na obrzeżach miasta. Jak dobrze, że moja praca zawsze jest w domu. Mogę dzięki temu spędzać cały czas przed ekranem komputera. Zarabiam na swoje życie grając. To właśnie moje życie. Trzynaście kotów buszujących po mieszkaniu i nikogo kto zwracałby na mnie uwagę, prócz wirtualnych przyjaciół. Jestem przeciętną trzydziestolatką, która nie lubi swojego wyglądu. Krótkie brąz włosy, okulary na nosie, małe piersi. To właśnie widzę w lustrze każdego dnia. Wysoką dziewczynę o przeciętnej urodzie. W grach wyglądam całkiem nieźle. Mam długie fioletowe włosy, takie jak u Ino lub Hinaty z „Naruto Shippuden”, piersi w rozmiarze o jakim zawsze marzyłam i na dodatek kocie dodatki typu kocie uszy i ogon. No i nie mogę zapomnieć o pazurkach. Są moją dumą wśród znajomych z gier. Nikt nie jest w stanie mnie pokonać. Jestem z siebie dumna. Ale jednej rzeczy nie przewidziałam. A tą rzeczą jest fakt, że dzięki słuchawkom, w których gram, mogę przenieść się do innych wymiarów. Nazywam się Yumihiko Asagawa i jestem graczem numer jeden w każdej grze i podróżniczką między wymiarową.  

8 marca 2015

Drugie dno - rozdział 8


Przepraszam za tak krótki rozdział. Postaram się następne pisać dłuższe :D

Obudziłam się wraz z przyjściem lekarza.
-Dzień dobry Pani Rozalindo. Jak się Pani czuje?
-Dobrze.
-Pan Draconis odwiedził Panią, ale akurat Pani wyszła do łazienki. Prosił, bym przekazał Pani najszczersze przeprosiny i że przyjdzie dzisiaj o godzinie czternastej.
-Dziękuję za informacje.
-A teraz zabieram Panią na ostatnie badania kontrolne- powiedział z uśmiechem na twarzy.
-Rozumiem.
Poszliśmy na badania. Po badaniach przyszła do mojej sali pielęgniarka z trzema pudełkami. Położyła je na stoliku i wyszła. Ciekawość zwyciężyła. Podeszłam do nich i otworzyłam jedno z nich. Znalazłam w nim sukienkę i bieliznę. Gdy otworzyłam pozostałe pudełka nie mogłam uwierzyć w to co widzę. Nowe szpilki i torebka, a dodatkowo kosmetyki. Wróciła pielęgniarka.
-Czas się przygotować do wypisu.
-Mam to założyć?
-A co innego? Bo nic nie widzę.
-Rozumiem. Ale ja się zabiję na tych szpilkach.
-Dlatego do czternastej został Pani czas na nauczenie się chodzenia na szpilkach. A to przy mnie nie będzie problemem.
-Zrozumiałam.
Szybko się przebrałam i ubrałam buty. Od razu usiadłam bo się zachwiałam. Pielęgniarka pomogła mi wstać i przejść się po pokoju.
-Świetnie Pani idzie.
-Wcale, że nie.
-Właśnie, że tak.
-Jeśli tak uważasz.
-Dasz sobie radę. To nic trudnego gdy już się przyzwyczaisz.
-Rozumiem.
Chodziłam po pokoju chyba z godzinę, gdy wezwano pielęgniarkę.
-Muszę Cię chwilowo opuścić.
-Nie ma sprawy.
Wyszła a ja wciąż chodziłam po sali i się pakowałam. I cały czas byłam w obcasach. Ktoś wszedł do sali. Nie wiedziałam, że już wybiła godzina czternasta. Odwróciłam się w stronę drzwi i zamarłam. Pawlo stał z kwiatami w ręce. Zaniemówił na mój widok.
-Cześć.
-Hej. Pięknie wyglądasz.
-Dziękuję- spojrzałam na podłogę by skryć rumieniec.
-Gotowa?
-Chyba tak.
-Sprawdźmy jeszcze.
Podchodził do wszystkich półek i sprawdzał. Nic nie znalazł.
-Nic nie zostawiłaś. Czyli można zamknąć torbę i idziemy.
Do sali wszedł lekarz i pielęgniarka. Podeszłam do nich i podziękowałam za wszystko.
-Do widzenia.
-Obyś była szczęśliwa i nie wróciła do nas.
-Wiem. Postaram się.
Wyszliśmy z pokoju. Pawlo niósł wszystkie rzeczy. Ja miałam w rękach tylko kwiaty, które od niego dostałam. Otworzył bagażnik, schował wszystkie rzeczy i otworzył mi drzwi bym wsiadła.
Szybko to zrobiłam, a on zamknął bagażnik i wsiadł do samochodu. Ruszyliśmy.