Witam Moich Drogich czytelników. Przepraszam za brak kolejnych rozdziałów, ale praca zajmuje cały mój czas.
W ramach przeprosin zapraszam na kolejną część historii z Hyuugą - senpaiem.
Mama obudziła mnie wiadomością, że śniadanie już jest gotowe i bym się ubrała i zeszła zjeść z nimi. Ubrałam swoją ulubioną niebieską sukienkę do kolan, do tego ubrałam błękitne podkolanówki i balerinki. Włosy upiełam w kok, a całość zaplotłam wstążką. Gotowa zeszłam do jadalni, w której czekali rodzice. Oboje jak zwykle nienagannie ubrani. Matka miała swoją czerwoną suknię na sobie, a włosy upięte w warkocz. Ojciec w błękitnej koszuli, czarnych spodniach z garnituru i kamizelce w tym samym kolorze co spodnie. Siedzieli dumnie przy stole. Szybko również usiadłam, podziękowaliśmy za posiłek i zaczęliśmy jeść. Po posiłku matka kazała mi zostać w domu i posprzątać. Oni musieli jechać do pracy. Kilka godzin w samotności dobrze mi zrobi. Rodzice wyszli. Ja włączyłam swoje nagrania z byłego zespołu i szybko zrobiłam co musiałam. Z herbatą, którą sobie zrobiłam, ruszyłam do salonu, w którym stało moje pianino. Otworzyłam okno, usiadłam przy instrumencie, przyszykowałam zeszyt do nut i ołówek, po czym zaczęłam komponować. Minęło kilka godzin. Zrobiłam sobie przerwę by zrobić obiad, który zjadłam jak zwykle w samotności. Wróciłam do salonu i znów zaczęłam grać. Przerwało mi pukanie do drzwi. Ruszyłam by otworzyć, ale przypomniałam sobie słowa matki by nikomu nie otwierać. Podeszłam cichutko do drzwi i spojrzałam przez wizjer. Stał tam uroczy sąsiad, którego wczoraj obserwowałam. Zawróciłam do salonu i zaczekałam aż sobie pójdzie. Znów zaczęłam grać. I znowu pukanie do drzwi. Nie ruszyłam się z miejsca tylko dalej grałam. Pukanie nie ustawało, a nawet nasiliło się. Ruszyłam do przedpokoju i wyjrzałam kim był ów gość. Był to mój były. "Tylko co on tu robi?"
-Yuko. Wiem, że jesteś w domu. Słyszałem twoją grę.
-Proszę Pana. Nikogo u nich nie ma. Pukałem z 10 minut temu.
-Proszę się nie wtrącać. Nie Pana interes.
-Ja tylko mówię co zauważyłem.
-Czego tu szukasz?
-Tak myślałem, że zostałaś w domu.
-Zapytałam o coś!
-Spokojnie. Chciałem porozmawiać, przeprosić.
-I tak ci nie wybaczę. Wracaj do swojej oblubienicy. Pewnie czeka na ciebie.
-Nie ma już nikogo w moim życiu. Otworzysz? Twój nowy sąsiad się dziwnie patrzy.
-Dziwisz się? Ja nie. Nie pasujesz tu. Wracaj do siebie.
Wróciłam do salonu i zaczęłam znów grać. Akurat skończyłam komponować kolejną, gdy wróciła matka.
-Działo się coś, gdy nas nie było?
-Był tu Sergio.
-Co chciał?
-Przeprosić. Kazałam mu wracać do siebie.
-Rozumiem. Ile dzisiaj skomponowałaś?
-Dwie. Zagrać?
-Poczekamy na twojego ojca. Jadłaś obiad?
-Oczywiście Matko.
-No dobrze. To ja idę się przebrać. Podgrzej już posiłek dla mnie i ojca.
-Oczywiście Matko.
Ona ruszyła do sypialni, a ja do kuchni. Podgrzałam curry i ryż, przygotowałam surówkę i zaczekałam. Matka zjawiła się w jadalni w momencie powrotu ojca.
-Tadaima.
-Okari Papa.
Uśmiechnął się i poszedł się przebrać. Dołączył do matki w jadalni. Zaczekałam na nich w salonie.
-Co dziś porabiałaś Yuko?
-Komponowałam Ojcze.
-Zagrasz dla mnie?
-Oczywiście.
Usiadłam do pianina i zaczęłam grać. Po występie usłyszałam oklaski. Pierwszy raz ze strony Matki. Zauważyłam, że nawet otarła łze z policzka.
-Arigato Mama.
Przytuliła mnie. Ojciec przysiadł do instrumentu i sam zaczął grać. Obie byłyśmy zaskoczone.
-Co? Myślałam, że po kim masz taki talent?
-Kocham was.
-My ciebie też.
Reszta popołudnia minęła nam spokojnie na rozmowie i spacerze po okolicy. Po kolacji ruszyłam od razu do siebie się przebrać by móc wyjść pobiegać. Rodzice wiedzieli, że prócz grania na pianinie, uwielbiam koszykówkę. Chciałabym móc grać. Ale w żadnej szkole, do których chodziłam nie było klubu koszykarskiego. Przebrana i gotowa do biegania ruszyłam do drzwi.
-Wychodzę!
-Uważaj na siebie! I nie wracaj zbyt późno!
-Dobrze Ojcze!
Zamknęłam za sobą drzwi i ruszyłam w stronę parku. Wydał mi się idealny do biegania, gdy byliśmy w nim popołudniu. Zauważyłam kogoś również biegającego. Założyłam słuchawki, z których poleciał rock. Ruszyłam truchtem po oświetlonych ścieżkach. Kilkukrotnie minęłam chłopaka, ale rozpoznałam go dopiero, gdy zatrzymaliśmy się by uzupełnić płyny w organizmie.
-Czy my się znamy?
-Nie. Proszę mi wybaczyć.
Znów pobiegłam. Biegałam jeszcze z pół godziny i wracałam do domu. W domu rodzice już byli gotowi do spania. Przynajmniej nie musiałam czekać, aż łazienka się zwolni. Położyli się spać jak tylko wyszłam umyta w pidżamie.
-Oyasumi nasai Mama, Papa.
-Oyasumi Yuko-chan.
Zamknęłam drzwi i usiadłam przy oknie. Księżyc świecił na niebie. Chłopak siedział na ganku i również wpatrywał się w niebo. Wzięłam książkę do ręki i zaczęłam czytać. Nawet nie wiedziałam, kiedy zasnęłam.