Nastał kolejny dzień. Czułam się okropnie. Bolał mnie brzuch i zbierało mi się na wymioty. Znalazłam komórkę i zadzwoniłam do szefa. Odebrał od razu.
-Rozalindo. Dzień dobry. Jak się spało?
-Rozalindo. Dzień dobry. Jak się spało?
-Całkiem dobrze szefie.
-Po co tak oficjalnie? Zwracaj się proszę do mnie po imieniu.
-Pomyślę nad tym. Szefie. Nie mogę się dzisiaj pojawić w biurze.
-Dlaczego? Co się stało?- zapytał wystraszony.
-Nie jestem pewna, ale chyba się czymś zatrułam.
-Przywieźć ci coś?
-Dziękuję za troskę, ale nie trzeba.
-Na pewno?
-Tak. Poleżę sobie w łóżku. Skończę kosztorys i prześlę do biura. Do widzenia szefie.
-Do widzenia.
Rozłączyłam się. Wzięłam laptop i projekty i wróciłam do łóżka. Zajęłam się pracą.
Obudził mnie dzwonek do drzwi. Spojrzałam na zegarek. „Już siódma?” Poszłam otworzyć i zostałam przytulona. Cornel miał na sobie granatową kamizelkę, czerwoną koszulę i spodnie z garnituru. „Pewnie przyjechał tu prosto z biura.” Jego kruczoczarne włosy i oliwkowa cera pięknie kontrastowała z jego ubiorem. Wyglądał cudownie.
Obudził mnie dzwonek do drzwi. Spojrzałam na zegarek. „Już siódma?” Poszłam otworzyć i zostałam przytulona. Cornel miał na sobie granatową kamizelkę, czerwoną koszulę i spodnie z garnituru. „Pewnie przyjechał tu prosto z biura.” Jego kruczoczarne włosy i oliwkowa cera pięknie kontrastowała z jego ubiorem. Wyglądał cudownie.
-Jak się czujesz?
-Całkiem dobrze. Ale jeszcze nie skończyłam kosztorysu. Zasnęłam i...
Cornel mnie pocałował. Odsunęłam się zszokowana.
-Nie możemy.
-Dlaczego? Jesteśmy tylko dwojgiem ludzi. Kobietą i mężczyzną.
-Ale to się nie uda.
-Uda się. Tylko musimy oboje tego chcieć- powiedział z nadzieją w głosie.
-Chcę, ale wątpię czy to się nam uda.
-Dlaczego?
-Bo się boję- mój głos mimowolnie się załamał,a oczy zaszły łzami. Cornelius przytulił mnie do siebie czule.
-Nie płacz. Nie znoszę widoku łez w oczach kobiety.
-Przepraszam.
Delikatnie mnie pocałował. Odwzajemniłam nieśmiale pocałunek. Cornelius powoli zaczął rozpinać guziki od mojej piżamy, jednak ja zatrzymałam go zanim doszedł do ostatniego.
-Spokojnie. Nie będę na nic nalegać.
Rzuciłam się mu na szyję z płaczem. Jego koszula robiła się mokra. Głaskał mnie po głowie.
-Cichutko.
-Wiem. Chcesz może herbatę lub kawę?
-Poproszę, jeśli możesz, kawę.
Ruszyłam do kuchni. Szykując dwie kawy, spadł mi kubek. Zaczęłam dźwigać kawałki, gdy Cornel wpadł do kuchni. Wystraszyłam się i rozcięłam sobie palec. Krew zaczęła kapać na podłogę. Cornelius pomógł mi zająć się raną, a później posprzątał i przyszykował kawy.
-Zajmijmy się teraz pracą. Zgoda?
-Tak. Wszystko jest w salonie.
Zajęliśmy się kosztorysem. Dyktował mi dane, a ja kończyłam kosztorys. Kilka godzin w ciszy dobrze mi zrobiło. Skończyliśmy i szef wysłał to na swojego maila do biura. Zaczął się zbierać. Już miał wyjść, gdy go zatrzymałam i namiętnie pocałowałam. On nie pozostawał bierny i odwzajemnił mój pocałunek. Kiedy się od siebie oderwaliśmy, porwana namiętnością dałam się wziąć na ręce i zanieść do sypialni. Cornelius wręcz zerwał ze mnie piżamę po czym ja sama zdjęłam z niego górną część ubioru. Dalsza część nocy minęła nam namiętnie. Rano obudziliśmy się w moim łóżku obydwoje nadzy. Zwinnie wyślizgnęłam się z łóżka i poszłam ubrać, a kiedy już ubrana weszłam do sypialni zastałam Corneliusa ubierającego się.
-Zobaczymy się w pracy, dobrze?-powiedziałam nieśmiało.
-Zobaczymy się w pracy, dobrze?-powiedziałam nieśmiało.
-Dobrze- Cornelius ubrał się do końca, pocałował mnie krótko w usta i wyszedł.