18 maja 2015

Shaman King - częśc 1

Gome za tak późne wstawianie nowego rozdziału. Problemy z komputerem mam. A chwilowo nawet dostępu nie mam by cokolwiek wrzucać. Przepraszam i zachęcam do czytania :D

Ps. Jeśli ktoś chciałby scenkę z końca rozdziału proszę pisać na gadu :D lub w komentach podać jakiś kontakt do siebie bym mogła to wysłać :D


W anime znalazłam się szybciej niż myślałam. Poszukałam Strasznego Wzgórza. To było pierwsze miejsce, o którym pomyślałam. Usiadłam pod wielkim drzewem i zaczęłam płakać.
-Amidamaru!!! Zaczekaj!!!
-Yoh!!!
-Bason!!!
-Ktoś tam jest!!!
Usłyszałam krzyki, więc spojrzałam do góry. Nie wyglądałam za dobrze. Podeszła do mnie Anna.
-Kim jesteś?
-Ja? Ja już sobie stąd idę. Mną się nie przejmujcie - powiedziałam i wstałam. Oparłam się o drzewo i spojrzałam w niebo. Ruszyłam przed siebie. Nawet nie wiedziałam gdzie idę. Ktoś mnie zatrzymał, więc na niego spojrzałam. Yoh trzymał mnie za ramię.
-Zaczekaj. Chciałbym z tobą porozmawiać. Amidamaru powiedział mi coś ciekawego. Mogę wiedzieć skąd jesteś?
-Nie. Proszę. Puść mnie. Muszę wracać do domu.
-Odprowadzimy cię. Chodź na wzgórze.
-Nie mogę. Chociaż to może być jedyne miejsce skąd mogę wrócić. No dobrze. Pójdę.
Wróciliśmy na Wzgórze. Wszyscy czekali na Yoh. Usiadł i zaprosił mnie obok siebie. Usiadłam grzecznie i zamachałam ogonem, który po chwili leżał na ziemi.
-Jak chcesz stąd wrócić do domu?
-Wystarczy, że ktoś mnie obudzi. Nie należę do tego świata. Przykro mi.
-Yuko!!! Gdzie jesteś?!
„Yuri?! Co ona tu robi?!”
-Muszę się schować. Nie chcę by mnie znalazła. Pomożecie?
-Jasne. Pomogę ci wejść na drzewo. Co ty na to?
-Ok. Może być.
Wszedł na drzewo i mnie przyciągnął do siebie. Posadził na jednej gałęzi i zeskoczył. Przybiegła Yuri.
-Przepraszam. Nie widzieliście może tutaj małej fioletowowłosej dziewczynki?
-Niestety nie. Siedzimy tu cały wieczór i nikogo nie widzieliśmy.
-Dziękuję.
Pobiegła dalej. Właśnie chciałam zejść, gdy osunęła mi się noga i spadłam. Bolał mnie tyłek, ale nic więcej mi nie było. Wróciła Yuri.
-Yuko. Tak myślałam, żeby wrócić. Lubisz takie miejsca, gdy się czymś martwisz. Wyglądasz uroczo. Są prawdziwe?
-Hai - opuściłam wzrok zawstydzona. - Jeśli chcesz możesz ich dotknąć. Nie dotykaj tylko ogona. Jest bardzo wrażliwy.
-Rozumiem.
Podeszła i dotknęła uszu. Zawstydzona, ze spuszczoną głową czekałam co następnie zrobi. Złapała mnie za podbródek i wręcz zmusiła bym na nią spojrzała. Pocałowała mnie, gdy dźwignęłam głowę.
-Yoh. Gdzie tu jest jakiś hotel?
-Możecie zatrzymać się u nas - powiedziała Anna.
-Naprawdę? Dziękuję Anno.
-Skąd znasz moje imię?
-Jestem Yuko. Podróżniczka. Znam wszystkich.
-Rozumiem. Czy ty widzisz duchy?
-Zależy jakie. Amidamaru i Basona widzę.
-Miło mi Cię poznać Yumihiko.
-Skąd wiesz jak mam na pełne imię?
-My duchy też wiemy dużo rzeczy.
Uśmiechnęłam się i wszyscy ruszyliśmy do domu Yoh. Anna zaprowadziła nas do jakiegoś pokoju.
-Tutaj możecie odpocząć.
-Dziękujemy.
Anna wyszła, a ja położyłam się na materacu. Yuri położyła się obok mnie i przytuliła.
-Kocham cię.
-Ja ciebie też.
-Jak się tutaj znalazłaś?
-Yukki powiedział jak ty się tu dostałaś i zrobiłam to samo.
-To niebezpieczne dla zdrowia. Musisz stąd wyjść.
-Nie zostawię cię samej.
-Wiem.
Pocałowałam ją. Pogłębiła pocałunek, czułam jej język obok swojego. Pozwoliłam sobie na więcej i moje ręce powędrowały na jej ramiona. Zaczęły błądzić po jej skórze na szyi, by po chwili trafić na zamek sukienki. Odpinałam bardzo powoli, ale Yuri zniecierpliwiona zsunęła sukienkę z siebie i została w samej bieliźnie. Dotknęła ogona przypadkowo. Zamiauczałam i zarumieniłam się jeszcze bardziej.
-To w tym sensie jest taki wrażliwy?
-Taa... - odpowiedziałam. Pocałowała mnie i zaczęła pozbywać się ze mnie części garderoby, (scena wyłącznie na maila). Ja się tylko uśmiechnęłam i powoli odpłynęłam w czerń.

6 maja 2015

Szpital - część 2

Brat coraz bardziej miał zaczerwienione oczy. Chciało mu się płakać. Zresztą tak jak mi i reszcie. Gdy skończyłam, cała trójka mnie przytulała.
-Jesteśmy z tobą. Nie zostawimy cię samej.
-Dziękuję wam - powiedziałam i zaczęłam kaszleć. Przyszła pielęgniarka zmienić mi kroplówkę.
-Prawdopodobnie dzisiaj zostanie pani na obserwacji w nocy.
-Chcę opuścić szpital na własne żądanie.
-Rozumiem. Poinformuję doktora.
Wyszła. Chłopcy siedzieli przy oknie, a Yuri leżała obok mnie i się tuliła. Widać było, że nie chcą mnie samej zostawić. Yukki rozmawiał o czymś z Sorą. „Jestem ciekawa o czym rozmawiają.”
-Yuri. Możemy cię prosić na chwilkę do nas?
-Jasne. Zaraz wracam skarbie - pocałowała mnie w czoło i podeszła do chłopaków. Zaczęli o czymś rozmawiać. „Ale dlaczego szeptem?” Yuri odwróciła się do mnie.
-Zabiorę Sorę do waszego mieszkania i nakarmimy zwierzęta. Yukki posiedzi z tobą. Zgoda?
-Jasne. Całkowicie zapomniałam o kotach. Dzięki Yuri.
-Spoko. To my wrócimy później. Yukki. Daj nam znać jak będzie mogła wyjść. Ok?
-Ok - uśmiechnął się i nasi ulubieńcy wyszli. Siedzieliśmy z Yukkim w ciszy. Lekarz przyniósł potrzebne dokumenty i receptę na leki. Podpisałam co musiałam, a w tym czasie Yukki skontaktował się z Sorą i Yuri. O czymś chwilkę porozmawiali i skończył, gdy lekarz wyszedł.
-Zabieram cię na spacer. Yuri i Sora wyszli właśnie z psami. Zmierzają do parku, który jest tu niedaleko.
-Rozumiem. Czyli zabierasz mnie do tego parku?
-Tak. Chodź sis.
Zabraliśmy moje rzeczy i wyszliśmy. Pielęgniarki spoglądały na mnie złowieszczo. Niektóre ze smutkiem, inne zaś z troską w oczach. Pożegnaliśmy się w recepcji z lekarzem i wyszliśmy ze szpitala. Ruszyliśmy do parku. Po drodze kupiliśmy po zimnym napoju. Sora i Yuri już na nas czekali przy wejściu do parku. Dziewczyna Pomachała na nasz widok. Uśmiechnęliśmy się. „Właśnie dlatego ją kocham. Pomimo tego, że mogę umrzeć chodzi uśmiechnięta. A to ona będzie żyła na tym świecie beze mnie, a nie na odwrót.” Podeszliśmy do nich. Yukki przywitał się z psami. -Idziemy?
-Tak. A po spacerze wracamy do domu.
-Jasne.
Przeszliśmy się po parku. Psy sobie pobiegały, a my spędziliśmy czas radośni. Ale po mojej głowie krążyły myśli o chorobie. Dobrze, że umiałam maskować swoje uczucia.
-Yuko? Wszystko w porządku?
-Tak. Chciałabym już wrócić do domu - musiałam skłamać. Już i tak za bardzo się o mnie martwią.
-W porządku. Yukki i Sora. Złapiecie psy i przyjdziecie. Ok? Ja już pójdę z Yuko do domu.
-Jasne. Do zobaczenia później.
Poszłyśmy. Minęło pół godziny, a my byłyśmy dopiero w połowie drogi. Usiadłam na najbliższej ławce.
-Na pewno wszystko ok?
-Muszę odsapnąć. I zaraz możemy ruszać dalej.
-No dobrze.
Kupiła jakieś zimne napoje i siedziałyśmy w cieniu. Nawet chłopcy zdążyli do nas dojść.
-Co jest sis? Dlaczego tu siedzicie?
-Musiałam odpocząć. Nie wiedziałam, że tak długo tu siedzimy. Możemy ruszać Yuri.
-Skoro tak no to chodźmy.
Poszliśmy. Dobrze, że Yuri trzymała mnie za rękę. Moje myśli krążyły wokół mojego zdrowia, ale jakoś powoli mi przechodziło. Cieszyłam się z ich obecności. Odetchnęłam i przyśpieszyłam kroku. Prawie biegłam.
-Yuko! Zaczekaj! - krzyknęła za mną Yuri.
-No co? - zapytałam, gdy już podeszła.
-Co jest? Tak nagle zaczęłaś iść szybko. Ok?
-Tak. Nie martw się już tak. Mamy przed sobą całe życie. Prawda?
-No tak.
Uśmiechnęłyśmy się i ruszyliśmy dalej. Zjedliśmy na mieście obiad w jakieś restauracji. W domu od razu poszłam do łazienki. Zwymiotowałam posiłek, który zjadłam. Wszystko wylądowało w toalecie. Yukki pomógł mi dojść do kuchni, gdzie Yuri i Sora robili posiłek i herbatę. Zbliżał się wieczór, a ja nawet w grze nie byłam. Poszłam szybko do pokoju i włączyłam komputery. Gdy tylko gry się załadowały, odebrałam bonusy i położyłam się na łóżku. Założyłam słuchawki i włączyłam anime. Tym razem chciałam znaleźć się w osamotnionym miejscu więc wybrałam sobie „Shaman King”. Zamknęłam oczy i się przeniosłam.