22 kwietnia 2015

Szpital - część 1

Witam wszystkich :) przepraszam, że tak późno daje wam następny rozdział, ale miałam laptop w naprawie :)

Przyjaciółka prosiła mnie bym zareklamowała jej bloga :) nie jest o tematyce anime, ale bardzo fajnie się go czyta :) polecam :)

http://miloscdramione.blogspot.com/

A teraz zapraszam na kolejny rozdział :D

Obudziłam się w swoim pokoju. Yuri spała obok mnie. Był środek nocy, a musiałam pójść do toalety. Wstałam tak by jej nie obudzić. W łazience wzięłam szybki prysznic i chciałam wrócić do pokoju, ale oparłam się tylko o ścianę. Zsunęłam się po niej i siedziałam tam do rana. Usłyszałam jak mnie szukają. W końcu chcieli zajrzeć do łazienki, ale niestety się zamknęłam od środka. Więc i tak nie mogli wejść.
-Yuko!!! Otwórz!!! Proszę!!! - słychać było po jej głosie, że się martwi. Chciałam wstać, ale nie umiałam. Kręciło mi się w głowie, nogi odmawiały posłuszeństwa.
-Nie dam rady otworzyć. Gomene minna.
Zamknęłam oczy. Gdy je otworzyłam, leżałam w szpitalnej sali. „Jak ja się tu znalazłam?” Do pokoju wszedł lekarz.
-Jestem doktor Shika. Jak się pani czuje, Pani Asagawa?
-Dobrze. Jak ja się tu znalazłam?
-Przyjaciele i brat zadzwonili po karetkę. Zemdlała pani w łazience.
-No tak.
-Bierze pani regularnie leki?
-Niestety przez sprawy rodzinne nie brałam leków. Całkowicie o nich zapomniałam.
-Rozumiem. Uzupełnimy pani organizm w odpowiednie ilości składników mineralnych i witamin. I będzie pani mogła wrócić do domu.
-Dziękuje doktorze.
-Aha. Jeszcze jedno. Pani przyjaciółka powiedziała, że zjawi się tutaj po pracy. A bratem zajmie się pani przyjaciel.
-Rozumiem. Dziękuję.
Wyszedł. Spojrzałam za okno. W szufladzie zaczęło coś wibrować. Odwróciłam głowę i tego pożałowałam.
-Uhh... Odebrałam po dłuższej chwili. Dzwonił Yukki.
-Cześć sis. Jak tam?
-Hej. Jakoś leci. Muszą podać mi witaminy i mogę wracać do domu.
-Rozumiem. Sora się o ciebie pytał.
-Serio?
-Tak. Wszyscy się o ciebie martwiliśmy.
-Rozumiem. Gomenesai, że was zmartwiłam. Odbierzecie mnie ze szpitala?
-Chcesz żeby kto cię odebrał?
-Cała wasza trójka - powiedziałam i zamilkłam. „Naprawdę zależało mi by cała trójka była przy mnie? Naprawdę to powiedziałam?”
-Sis?
-Odezwę się później...
Telefon upadł, a po chwili wbiegł lekarz z pielęgniarką. Próbowałam złapać oddech, ale zaczęłam się dusić. Nie mogłam teraz umrzeć. „Kto zajmie się Yukkim? I co z Yuri? Przecież ona się załamie. Kocham ich. Muszę żyć. Dla nich.” Uspokoiłam swój organizm. Powoli wracał mi oddech. Lekarz przyłożył mi jakąś maseczkę do twarzy. Wzięłam kilka wdechów. Pomogło. Uśmiechnęłam się i usłyszałam jak biegnie w stronę tego pokoju ktoś na obcasach. Kilka osób biegło.
-Nie może pani tam wejść! - słychać było krzyk pielęgniarki.
-Mogę.
-Lekarz tam jest. Pacjentka miała jakiś atak. Musi pani poczekać aż lekarz wyjdzie.
-Jaki atak? O czym pani mówi? - wbiegła do sali. - Yuko.
-Proszę. Niech pani wyjdzie. Zaraz do pani wyjdę z informacjami.
-Nie wyjdę.
-Doktorze. Proszę mówić.
-No dobrze. Wykryliśmy u pani raka mózgu. Jest w wczesnym stadium. Najbliższy termin wolny mamy dopiero za kilka tygodni.
-Rozumiem.
-Dziękujemy doktorze za informacje. Czy możemy zostać teraz same?
-Oczywiście. Wychodzimy Suri.
-Tak panie doktorze.
Wyszli. Zostałyśmy same. Yuri mnie przytuliła, a ja zaczęłam płakać. „To niemożliwe. To nie może być prawda. Ja mam guza? Raka mózgu? Jak to?” Próbowała mnie uspokoić, ale nic nie działało. W końcu mnie pocałowała. Przestałam płakać zaskoczona nagłym okazaniem uczuć.
-Kocham cię. Przejdziemy przez to razem.
-Ja ciebie też kocham. Nie chcę was stracić.
-Wiem. My ciebie też.
Położyła się obok mnie i tuliła. Po kilku godzinach przyszli chłopcy. Widać, że dopiero mieli wf. Stanęli zdziwieni w drzwiach.
-Co jest Yukki?
-Yuko. Wyglądasz okropnie.
-Gome. Muszę wam coś powiedzieć. Zamknijcie drzwi i usiądźcie sobie.
Zrobili o co prosiłam. Wzięłam głęboki oddech i zaczęłam mówić. O wszystkim. O chorobie. O raku.

12 kwietnia 2015

Życie - część 4

Obudziła mnie Yuri, wstająca do toalety.
-Już nie śpisz?
-Nie. Jestem niestety rannym ptaszkiem.
-Zaraz wracam.
-Ok.
Wyszła, a ja usiadłam na łóżku i czekałam. Yuri wróciła z dwiema szklankami wody.
-Jak się czujesz?
-Dobrze. Coś się stało?
-Nie. Pytam bo zasnęłaś jak tylko włączyliśmy film.
-Przepraszam za to. Miałyśmy spędzić ten wieczór razem.
-Nic się nie stało. W ramach podziękowania zabieramy ciebie i Yukki-ego do wesołego miasteczka.
-Zmówiliście się z Sorą?
-Tak. Twój brat zasnął chwilkę po tobie. Mieliśmy czas by pogadać.
-Yukki!
-Yuko!
Ruszyłam do kuchni, gdzie natknęłam się na brata.
-Czy ty wiesz, że Sora spiskuje z Yuri?
-Wiem właśnie. Co z tym robimy?
-Nic. Spędźmy ten czas miło. Co ty na to?
-Skoro tak. Wróciliśmy do swoich pokoi i się przebraliśmy. Nasze miłości czekały już w kuchni. Zrobili nam nawet śniadanie. Po posiłku przypomniałam sobie, że dziś muszę zostać w domu. Prawnik ma przyjechać.
-Yuri. Minna. Gomene. Ale dzisiaj nie mogę nigdzie jechać.
-Jak to? Co się stało?
-Prawnik ma przyjechać.
-No dobrze. Zostanę w domu z tobą. Chłopcy nie muszą rezygnować.
-Yukki jest potrzebny w domu. Prawnik przyjedzie w sprawie przekazania mi prawa opieki nad nim.
-No już. Spokojnie.
-Wszyscy zostaniemy. Zabierzemy was do wesołego miasteczka innym razem.
-Na prawdę zostaniecie?
-Tak. Kochamy was. Nie możemy was teraz zostawić. Ty już się rozklejasz. A co dopiero jak my wyjdziemy?
-No tak. Dziękuję Yuri.
-Nic się nie stało. Chodź. Musisz się uspokoić przed jego przyjściem.
-Wiem.
Posadziła mnie na krześle w kuchni i zrobiła herbatę dla nas wszystkich. Powoli się uspokoiłam. Yuri mnie przytuliła, a Yukki poszedł z Sorą do swojego pokoju.
-Wszystko w porządku?
-Tak. Dziękuję, że się tak troszczysz.
-Kocham cię – powiedziała i mnie pocałowała. Poszłyśmy do salonu. Siedziałyśmy i oglądałyśmy film, gdy zadzwonił dzwonek u drzwi. Usłyszałyśmy jak Yukki rozmawia z prawnikiem. Weszli do salonu.
-Dzień dobry.
-Dzień dobry. Pani Asagawa?
-To ja.
-Jestem w zastępstwie pana Shu. Sprawa mu się przeciągnęła.
-Rozumiem. Zapraszam. Kawę, herbatę?
-Szklankę wody bym poprosił. Jeśli oczywiście mogę.
-Ależ oczywiście. Yuri. Mogę cię prosić?
-Jasne.
Poszła. Prawnik usiadł i wyciągnął jakieś papiery. Zrobiło mi się słabo na samą myśl. Przyszła Yuri. Niosła pięć szklanek. I coś jeszcze. Podała mi pudełko. No tak. Moje tabletki. Od kilku dni ich nie brałam. Prawnik zauważył co mam w ręce i odchrząknął.
-Jak wygląda pani stan majątkowy? Czy jest pani w stanie utrzymać siebie i brata?
-Proszę pana. Jestem w stanie utrzymać nawet naszą czwórkę tak jak stoimy tutaj w pokoju. Na koncie mam miliardy albo i więcej. Mój brat także ma otwarte konto, aby mógł zbierać sobie pieniądze i je wydawać na swoje prywatne sprawy. Nawet pan nie wie do kogo pan przyszedł. Prawda?
-Tak. Po części prawda. Pan Shu udzielił mi kilka informacji. Nie wszystkie.
-To oznacza, że pan Shu ci do końca nie ufa.
-Jestem jego pracownikiem. Najlepszym w tym co robimy. Jak może mi nie ufać?!
-Panie. Proszę się uspokoić. Gniewem niczego nie ustalimy.
-To prawda. Przepraszam.
Yuri stanęła za mną, a chłopcy stali obok fotela na którym siedziałam. Dodawali mi otuchy. Porozmawiał z bratem, później z Yuri. Z Sorą nie chciał rozmawiać. A ten za to jak najszybciej chciał stamtąd uciec. Po rozmowie dostaliśmy informację, że się kancelaria z nami skontaktuje i wyszedł. Zostałam sama przez chwilę. Wzięłam szybko tabletkę i przymknęłam oczy.

5 kwietnia 2015

Życie - część 3

Przepraszam, że tak późno wstawiam kolejny rozdział, ale rozumiecie święta. Zapraszam. Mam nadzieję, że wam się spodoba.




W domu rozpakowaliśmy zakupy. Nalałam zimnego napoju.
-Yuko? Zadzwonisz do szkoły?
-Chcesz zrobić sobie dłuższe wolne?
-Kilka dni. Proszę.
-Zgoda. Ale mam nadzieję, że dasz radę nadrobić zaległości.
-Nadrobię wszystko. O to się nie martw. Sora mi pomoże.
-Twój kolega?
-Tak. Co robimy im na kolację?
-Obejrzyjmy w czwórkę jakiś film. Zrobimy popcorn. Albo olbrzymia pizzę, która ledwo co zmieści się w piekarniku. Można też zrobić ciasto.
-Mamy składniki?
-A myślisz dlaczego zrobiliśmy takie wielkie zakupy?
-No tak.
Oboje się uśmiechnęliśmy. Zadzwoniłam do szkoły brata, a Yukki w międzyczasie szukał przepisów w internecie. Wytłumaczyłam wszystko dyrektorce i się rozłączyłam. Zadzwoniłam od razu do mojego prawnika. To była sprawa niecierpiąca zwłoki. Umówiłam się z nim na następny dzień na godzinę czternastą. Obyśmy do tego czasu wstali. Uśmiechnęłam się do siebie po skończonej rozmowie i nagle brat położył głośno książkę na stół.
-Mam kilka przepisów znalezionych.
-Kilka? A ta książka to co to jest?
-Książka od taty. Zapisywali z mamą własne receptury na ciasta i inne dania.
-Rozumiem. Czyli to też wziąłeś ze sobą?
-Tak.
-Masz coś ciekawego?
Poszukaliśmy razem przepisu. Gdy go już mieliśmy ugotowaliśmy tradycyjny ramen i do tego słodkie dango. Schowaliśmy posiłek do lodówki i przyszykowaliśmy salon na seans. Minęło kilka godzin, więc szybko się wykąpaliśmy i ubraliśmy. Czekaliśmy. Gdy usłyszeliśmy dzwonek do drzwi ruszyliśmy biegiem do nich. Przyszedł tylko kolega brata.
-Jestem Sora. Miło mi cię poznać Yumihiko – san.
-Mów mi po imieniu. Proszę.
-No dobrze.
-Dziękuję. Mi również miło cię poznać Sora. Yukki. Zaprowadź gościa do salonu.
-Jasne. Zaraz wracam.
Poszli. Poszukałam komórki. Miałam kilka nieodebranych połączeń i kilka smsów od Yuri. Pisała, że się spóźni. Odpisałam, żeby się tym nie martwiła i tak na nią zaczekamy. Zadzwoniła.
-Jak to zaczekacie?
-Brat u mnie zamieszkał. I przyszedł na noc jego chłopak. Zorganizowaliśmy z Yukkim kilka atrakcji dla naszej czwórki.
-Rozumiem. Za niedługo będę.
-Dziękuję. To do zobaczenia.
Poszłam do salonu by powiedzieć Yukki-emu, że Yuri za niedługo powinna być. Jak weszłam, tak wyszłam z pokoju. Yukki i Sora się całowali więc nie chciałam im przeszkadzać. Czekałam na Yuri w kuchni. Chciałam być przy niej tej nocy. Dostałam smsa: „Będę za dziesięć minut. Zrobisz mi herbatę jak przyjdę? Jestem cała zziębnięta.” Odpisałam i nastawiłam wodę na cztery herbaty. Poszukałam najlepszej herbatki jaką miałam w szafkach. Naszykowałam i gdy zalewałam, zadzwonił dzwonek.
-Yukki! Otwórz!
Nic się nie stało. Musiałam odstawić czajnik i sama pójść. Szybko otworzyłam i wpuściłam Yuri do środka. Naprawdę było chłodno i lało.
-Ściągaj buty i do łazienki. Zaraz przyniosę ci jakieś suche ubrania.
-Dz.. dzię... dzięki. Dała mi całusa w policzek i poszła. Szybko poszłam do pokoju po jakieś ubrania i zaniosłam jej.
-Przyjdź do kuchni jak będziesz gotowa – powiedziałam i poszłam.
-Yuko. Zaczekaj.
-Coś się stało?
-Czy możemy porozmawiać?
-Jasne – odpowiedziałam i weszłam z powrotem do łazienki. Yuri mnie przytuliła. Odwzajemniłam uścisk i poczułam jak bardzo jej musi być zimno.
-O czym chciałaś ze mną porozmawiać?
-Coś się stało, że mnie zaprosiłaś?
-Ehh... Ubierz się i z bratem wam wszystko powiemy.
-Rozumiem.
Szybko się ubrała i poszłyśmy do kuchni. Na stole zamiast kubków znalazłyśmy karteczkę z napisem: „Chodźcie do salonu.” Poszłyśmy. W salonie chłopcy już czekali. Usiadłyśmy na kanapie.
-A więc?
-Yukki? Czy mówiłeś już coś Sorze?
-Jeszcze nie. Obiecałem, że mu powiem jak już będziesz z nami.
-Rozumiem. No to powiem wprost. Umarli nam rodzice.....
Yuri mnie przytuliła, bo pojawiły mi się łzy w oczach. Wtuliłam się w nią. Yukki zaczął być pocieszany przez Sorę.
-Damy sobie z tym radę. Razem osiągniemy więcej i szybciej. Prawda?
-Niby tak. Właściwie to wy się nie znacie. Yuri to jest Sora. Sora to Yuri. Sora jest chłopakiem Yukki'ego, a Yuri to moja dziewczyna.
-Miło mi.
-Mnie również. Yuko. Ile nie spałaś?
-Od rana. To nic. Dam radę jeszcze trochę posiedzieć - powiedziałam i bardziej wtuliłam się w ramię mnie obejmujące. Yukki włączył film. Ale zasnęłam przy napisach początkowych.

4 kwietnia 2015

Z okazji zbliżających się Świąt Wielkanocnych chcę wam wszystkim życzyć:


Wesołych Świąt Wielkanocnych
Mokrego Dyngusa
Smacznego Jajka
Słodyczy Pełny Koszyk



1 kwietnia 2015

Witam wszystkich moich czytelników. Jeśli macie jakieś zażalenia lub prośby wobec tego co chcielibyście żeby zostało napisane w następnych rozdziałach zapraszam do kontaktowania się ze mną poprzez maila lub gg.

@: yumihiko46@gmail.com
gg: 28044370

Ps. Często siedzę na gadu na niewidocznym. Zawsze piszcie mi na początku, że piszecie w sprawie bloga. Zapraszam do czytania i komentowania :D

Życie - część 2

Szybko weszłam do pokoju, przebrałam się i włączyłam komputery. Yukki wrócił.
-Yukki! Wchodź szybko do gry! Gildię chcą nam obalić!
-Kto?!
-Gregory!
-Zaraz będę. Widzimy się w mieście!
Zalogowałam się i czekałam na brata. Yuri - koleżanka z gildii już na nas czekała.
-Jak sytuacja?
-Coraz gorzej. Wszyscy powoli odchodzą. Będą bezgildijni. Nie przeżyją w tym świecie.
-Wiem. Yukki zaraz będzie. Spotkamy się w Opuszczonym Lesie.
Napisałam do Gregory' ego i teleportowałam się na miejsce spotkania. Po chwili dołączyła do mnie pozostała dwójka. Gregory zjawił się po dobrych dziesięciu minutach.
-Co jest Yuko? Dlaczego tak nagle mnie wzywasz?
-Witaj. Doszły mnie słuchy, że chcesz obalić moją gildię.
-Dobrze słyszałaś. Mam zamiar zamknąć twą gildie ze skutkiem takim, że już nikt nie będzie chciał do ciebie dołączyć.
-No to się przeliczysz. Zawsze będę miała po swojej stronie kogoś, na kim mi zależy.
Z krzykiem rzucił się na mnie. Dobrze, że miałam lepszy refleks od niego i zdążyłam wyciągnąć broń, użyć zaklęcia i odparować atak. Nie ochroniłam tylko siebie lecz tę dwójkę za mną także. Uśmiechnęłam się. W końcu byłam numerem jeden we wszystkich grach. Zaatakowałam. Nagle za mną rozległy się krzyki. Yukki i Yuri zostali złapani.
-A więc tak chcesz pogrywać? Dobrze.
Kolejne zaklęcie obezwładniło wszystkich prócz mnie i Yukki' ego. Zabiłam wszystkich, a z Yuri ściągnęłam zaklęcie. Uśmiechnęliśmy się i napisaliśmy do GM o całej sytuacji. Dostaliśmy szybką odpowiedź, że już wszystko jest gotowe. Wróciliśmy do miasta, gdzie zostaliśmy powitani jako bohaterowie. Wszyscy wrócili do swoich gildii. Zorganizowano imprezę dla naszej trójki.
-Proszę o wybaczenie GM' ie Kikuo, ale chcielibyśmy wrócić do domu. Mamy kilka rzeczy do zrobienia, które musimy zrobić.
-Jakiego typu są te sprawy?
-Sprawy rodzinne. Prawda Yukki?
-Tak.
Oboje posmutnieliśmy.
-Coś się stało Yuko?
-Yukki? Czy mogę im powiedzieć?
-Tak.
-Nasi rodzice dzisiaj umarli. Yukki' emu zostałam tylko ja. Musimy zorganizować pogrzeb, przeprowadzkę. Sama chcę wystąpić z wnioskiem o prawo do opieki nad bratem.
-Jeśli chcecie, możemy pomóc.
-Dziękujemy, ale damy sobie radę. Prawda?
-Chyba tak. Do zobaczenia wkrótce.
-Yuri. Skontaktuje się z tobą.
-Jasne. Do zobaczenia.
-Do zobaczenia.
Wylogowaliśmy się i spotkaliśmy w kuchni. Zrobiliśmy obiad. Szybko zjedliśmy i brat poszedł do siebie, a ja pomyłam naczynia i usiadłam w salonie. Napisałam do Yuri, aby przyszła do nas w sobotę na noc. Brat miał zaprosić kolegę na weekend, ale jeszcze nic mi nie powiedział. Podeszłam do drzwi i już miałam zapukać, gdy usłyszałam jak wyznaje komuś miłość. Zapukałam. Otworzył po chwili.
-Yuri przyjdzie nas odwiedzić w sobotę. Zostanie na noc. A co z twoim kolegą?
-Także przyjdzie na noc. Siostra. Musimy porozmawiać.
-O czym? Kogo kochasz? Co?
-Właśnie o to chodzi. Jesteśmy z kolegą gejami.
-Naprawdę?
-Tak. Nie jesteś zniesmaczona ani nic?
-Nie. Muszę przyznać, że sama także jestem homo...
-Jak to?
-Yuri to moja dziewczyna.
-Oh. Czyli to coś poważnego?
-Tak. A między wami?
-Tak samo.
-Cieszę się. To do zobaczenia później. Chyba, że chcesz zobaczyć moje kotki?
-Masz koty?
-Trzynaście. Chodź – powiedziałam i pociągnęłam go za kuchnię. Kotki grzecznie czekały, aż wejdziemy i dopiero wtedy do nas podeszły.
-Musimy pojechać po rzeczy, zanim przyjadą. Musimy zrobić coś specjalnego dla nich. Masz jakiś pomysł?
-Niestety nie. A ty?
-Tak samo. Chodź. Pojedziemy po rzeczy. Po drodze się zastanowimy.
-Ok. 
Wróciliśmy do pokoi i szybko się przebraliśmy. Pojechaliśmy do mieszkania rodziców. Zabraliśmy jego rzeczy, kilka pamiątek rodzinnych. Zawieźliśmy to do mojego domku i pojechaliśmy z powrotem do centrum. Zrobiliśmy zakupy i powrót zajął nam pół godziny, gdyż korków na ulicach nie mieliśmy jak uniknąć.