26 sierpnia 2014

Drugie dno - rozdział 6

Gdy otworzyłam oczy ujrzałam tylko czerń. Albo to noc albo jest tak ciemno w pokoju. Stanęłam na nogach i usłyszałam szczęk łańcuchów. „Jestem więźniem? Ale kogo? I dlaczego?” Zauważyłam światło zmierzające w moją stronę. Po chwili świece zapaliły się w całym pomieszczeniu. Zmrużyłam oczy i poczułam jak opadam z sił. Moje nogi się załamały i znów wisiałam na rękach. W głowie mi się kręciło, a zapach tej osoby zbyt mocny i zaczęło mnie mdlić.

-Dzień dobry moja droga.

Nie odpowiedziałam tylko na niego spojrzałam i zamknęłam oczy. Gdy znowu je otworzyłam leżałam w łóżku ubrana w jakąś koszulę nocną. Do pokoju ktoś wszedł.

-Już nie śpisz? Jak się czujesz?

-Dobrze. Kim jesteś? Jak ja się tu znalazłam? Co się stało?- zaczęłam kaszleć. Ten ktoś podszedł do mnie i podał mi szklankę z wodą.

-Powoli. Nie mów aż tyle. Twoje gardło jeszcze nie jest do końca wyleczone.

Już chciałam zapytać się o co chodzi, ale nie zdążyłam bo położył mi palec na ustach.

-Zanim cokolwiek powiesz odpowiem na twoje poprzednie pytania. Pawlo Draconis. Znalazłem cię podczas rutynowego przeszukania mieszkania jednego z obywateli. Sąsiedzi zgłosili policji dziwne wydarzenie pod mieszkaniem właśnie tego jednego pana. Został zatrzymany za porwanie i torturowanie. Byłaś nieprzytomna kilka dni. Już chciałem dzwonić po karetkę aby cię wzięli do szpitala. Nie podobało mi się, że tak długo leżysz nieprzytomna.

-Mogę ci mówić po imieniu?

-Oczywiście.

-Dziękuję za pomoc, ale muszę już wracać do swojego życia. Czeka na mnie ktoś na kim mi zależy.

-Powiadomiliśmy rodzinę i twój zakład pracy o twoim wypadku. Nie musisz się spieszyć z kuracją leczniczą.

-Rozumiem. Ale jednak chciałabym porozmawiać z moim szefem.

-Niestety nie mogę ci na to pozwolić ponieważ zaraz zaczniesz kaszleć gdy tylko się odezwiesz.

-Skąd...

I rzeczywiście tak było. Kaszlałam jak opętana dopóki się nie napiłam.

-Odpocznij sobie.

-Zgoda. Dziękuję za wszystko.

Odłożył kubek i pomógł mi się położyć. Delikatnie mnie przykrył i wyszedł z pokoju. Położyłam się na boku i spróbowałam zasnąć. Ale nie dane mi było zasnąć. Ktoś znowu pukał do drzwi.

-Proszę.

Wszedł. Ja usiadłam na łóżku.

-Zasypiałaś?

-Nie. Jeszcze nie. Co się stało?

-Twoje rzeczy, które tam znaleźliśmy, właśnie doszły. Chcesz je teraz czy za chwilkę?

-Później. Chciałabym odpocząć najpierw.

-Rozumiem. W takim razie już ci nie przeszkadzam.

-Dziękuję- powiedziałam szeptem i chyba znowu zemdlałam.

21 sierpnia 2014

Drugie dno - rozdział 5

Poranny zapach kawy i jajecznicy z boczkiem. Mniam. Ubóstwiam takie śniadania. Powoli wstałam z łóżka, którego pościel leżała gdzieś po pokoju. Znalazłam prześcieradło i owinęłam się nim. Moje ubrania gdzieś znikły. Poszłam za zapachem kawy. Dotarłam do kuchni. Nigdy w tych pomieszczeniach nie byłam. To jest pierwszy raz kiedy tak naprawdę jestem jego gościem. Uśmiechnęłam się na jego widok. Zauważył mnie i od razu się odwrócił.
-Jak się czujesz?
-Dobrze. Chociaż zaczynam czuć skutki naszej poprzedniej nocy.
-To świetnie. Będziesz zła jak cię za chwilę opuszczę? Muszę skoczyć do biura po kilka dokumentów.
-Rozumiem. Nie ma sprawy.
-Za niedługo wracam.
Pocałował mnie i wyszedł. Zjadłam powoli śniadanie i poszłam do łazienki. Gdy wróciłam do sypialni znalazłam wielką papierową torbę na łóżku. Od razu podeszłam i otworzyłam. Znalazłam w niej sukienkę i parę nowiuteńkich sandałek. Gdy tak się zachwycałam ubraniem usłyszałam z salonu komórkę. Ale nie należała ona do mnie tylko do Cornela. Sprawdziłam kto dzwonił. Jakaś Madelaine. Kim ona była dla Corneliusa? Zadzwoniłam do biura ze swojego numeru. Ktoś odebrał.
-Słucham?
-Dzień dobry. Czy zastałam Corneliusa?
-Właśnie przyszedł. Podać go do telefonu?
-Bardzo chętnie.
-Halo?
-Cornelius. Złotko. Kim jest Madelaine?
-To nowa asystentka.
-Rozumiem.
-A skąd o niej wiesz? Nie mówiłem ci o niej.
-Zostawiłeś telefon w domu. Zadzwoniła.
-Rozumiem.
-To ja ci nie przeszkadzam. Pójdę na zakupy i coś ugotuję. Co ty na to?
-Bardzo dziękuję za troskę o moje posiłki. Tylko uważaj na siebie.
-Wiem. Do zobaczenia później.
-Do zobaczenia.
Szybko się ubrałam i pomyłam naczynia. Zabrałam jakąś reklamówkę z szuflady i wyszłam z domu. Pojechałam samochodem do centrum handlowego. Nie zwróciłam uwagi na to, że ktoś za mną idzie. Dopiero po zrobieniu zakupów przy samochodzie wyczułam czyjąś obecność. Zaatakowali od tyłu. To było dwóch facetów w czerni. Szkoda, że nie zauważyłam ich twarzy. Wszystko zrobiło się czarne po tym jak założyli mi jakiś worek na głowę. Poczułam tylko jak mnie przenoszą do jakiegoś samochodu. Straciłam przytomność jak tylko ruszyliśmy.