26 czerwca 2014

Drugie dno - rozdział 4

Do biura dotarłam w ciągu godziny. Szef uśmiechnął się do mnie i dał dokumenty.
- Zanieś je proszę na czwarte piętro do działu kadr. Są im bardzo potrzebne- powiedział z tajemniczym uśmieszkiem na twarzy. Wzięłam więc dokumenty i ruszyłam, ale nie dane mi było donieść dokumenty na miejsce. Gdy podeszłam do windy, nogi się pode mną ugięły. Usłyszałam krzyki wokół siebie i poczułam jak ktoś dźwiga mnie na ręce.
- Rozalindo. Otwórz oczy. Proszę- słyszałam w głosie tej osoby zatroskanie. Chciałam to zrobić ale nie potrafiłam.- Proszę.
Poczułam jego usta na swoich.,, Dlaczego to się stało?” Powoli otworzyłam oczy. Leżałam na małej kanapie w olbrzymim, dwupokojowym biurze Corneliusa. Cornel pochylał się nade mną.
- Jak się czujesz? Wszystko ok?
- Chyba tak.
- Usiądź. Tylko ostrożnie. Nie za szybko- pomógł mi usiąść i podał szklankę z wodą. Zaczęłam pić, ale zbyt szybko i zaczęłam się krztusić.
- Spokojnie- powiedział z troską w głosie.
- Wiem. Przepraszam. Nie wiem co się stało- powiedziałam załamana.
- Zemdlałaś. Nie udało mi się cię obudzić więc przeniosłem cię tutaj. Nie udało mi się skoncentrować na pracy więc kazałem innym zająć się tym co im zostało przydzielone, a ja siedziałem tutaj przy tobie.
- Rozumiem. Dziękuję...
- Możesz mi mówić po imieniu Rozo.
- Ok. Dziękuję za wszystko Cornelius'u.
Powoli wypiłam końcówkę wody ze szklanki i oddałam ją Cornelowi.
- Połóż się jeszcze na chwilkę. Zadzwonię w jedno miejsce i wracam. Pojedziemy do mnie i zostaniesz u mnie na kilka dni. Zgoda?
- Tak- powiedziałam uśmiechnięta. Położyłam się i Cornel wyszedł. Jakiś czas później wrócił.
- Jak się czujesz? Zadzwoniłem po jakieś zastępstwo na kilka dni.
- Dziękuję szefie za troskę i za pomoc.
- Nie musisz mi dziękować.
Pocałował mnie. Po krótkiej bierności odwzajemniłam pocałunek.
- Zabieram cię do domu. Jak coś to w domu mam laptopa to jutro popracujesz u mnie.
- Rozumiem. Chodźmy już.
Podał mi rękę i powoli wstałam. Szkoda tylko, że moje nogi nie chciały mnie słuchać. Potknęłam się i poleciałam do przodu. Cornel mnie złapał i poczekał aż sama zacznę czuć się na siłach by dalej pójść. Uśmiechnęłam się i powoli ruszyliśmy. Dobrze, że w biurze jest winda. Zjechaliśmy na sam dół do garażu. Cornelius pomógł mi wsiąść do samochodu i po chwili już jechaliśmy. Zdrzemnęłam się w samochodzie. Wiedziałam to gdyż obudziłam się gdy Cornel zamykał drzwi z mieszkania. Położył mnie do łóżka i na moment wyszedł. Wrócił ze szklanką wody.
- Jakbyś nagle potrzebowała.
- Dziękuję.
Pocałowałam go. Nie był obojętny na moje zaloty. Od razu pogłębił pocałunek.” Czyli czeka nas upojna, przesączona erotyzmem noc. I jak ja mam tu wyzdrowieć i odpocząć?” Wyłączyliśmy światło.