Brat coraz bardziej miał
zaczerwienione oczy. Chciało mu się płakać. Zresztą tak jak mi i
reszcie. Gdy skończyłam, cała trójka mnie przytulała.
-Jesteśmy z tobą. Nie zostawimy cię
samej.
-Dziękuję wam - powiedziałam i
zaczęłam kaszleć. Przyszła pielęgniarka zmienić mi kroplówkę.
-Prawdopodobnie dzisiaj zostanie pani
na obserwacji w nocy.
-Chcę opuścić szpital na własne
żądanie.
-Rozumiem. Poinformuję doktora.
Wyszła. Chłopcy siedzieli przy oknie,
a Yuri leżała obok mnie i się tuliła. Widać było, że nie chcą
mnie samej zostawić. Yukki rozmawiał o czymś z Sorą. „Jestem
ciekawa o czym rozmawiają.”
-Yuri. Możemy cię prosić na chwilkę
do nas?
-Jasne. Zaraz wracam skarbie -
pocałowała mnie w czoło i podeszła do chłopaków. Zaczęli o
czymś rozmawiać. „Ale dlaczego szeptem?” Yuri odwróciła się
do mnie.
-Zabiorę Sorę do waszego mieszkania i
nakarmimy zwierzęta. Yukki posiedzi z tobą. Zgoda?
-Jasne. Całkowicie zapomniałam o
kotach. Dzięki Yuri.
-Spoko. To my wrócimy później.
Yukki. Daj nam znać jak będzie mogła wyjść. Ok?
-Ok - uśmiechnął się i nasi
ulubieńcy wyszli. Siedzieliśmy z Yukkim w ciszy. Lekarz przyniósł
potrzebne dokumenty i receptę na leki. Podpisałam co musiałam, a w
tym czasie Yukki skontaktował się z Sorą i Yuri. O czymś chwilkę
porozmawiali i skończył, gdy lekarz wyszedł.
-Zabieram cię na spacer. Yuri i Sora
wyszli właśnie z psami. Zmierzają do parku, który jest tu
niedaleko.
-Rozumiem. Czyli zabierasz mnie do tego
parku?
-Tak. Chodź sis.
Zabraliśmy moje rzeczy i wyszliśmy.
Pielęgniarki spoglądały na mnie złowieszczo. Niektóre ze
smutkiem, inne zaś z troską w oczach. Pożegnaliśmy się w
recepcji z lekarzem i wyszliśmy ze szpitala. Ruszyliśmy do parku.
Po drodze kupiliśmy po zimnym napoju. Sora i Yuri już na nas
czekali przy wejściu do parku. Dziewczyna Pomachała na nasz widok.
Uśmiechnęliśmy się. „Właśnie dlatego ją kocham. Pomimo tego,
że mogę umrzeć chodzi uśmiechnięta. A to ona będzie żyła na
tym świecie beze mnie, a nie na odwrót.” Podeszliśmy do nich.
Yukki przywitał się z psami. -Idziemy?
-Tak. A po spacerze wracamy do domu.
-Jasne.
Przeszliśmy się po parku. Psy sobie
pobiegały, a my spędziliśmy czas radośni. Ale po mojej głowie
krążyły myśli o chorobie. Dobrze, że umiałam maskować swoje
uczucia.
-Yuko? Wszystko w porządku?
-Tak. Chciałabym już wrócić do domu
- musiałam skłamać. Już i tak za bardzo się o mnie martwią.
-W porządku. Yukki i Sora. Złapiecie
psy i przyjdziecie. Ok? Ja już pójdę z Yuko do domu.
-Jasne. Do zobaczenia później.
Poszłyśmy. Minęło pół godziny, a
my byłyśmy dopiero w połowie drogi. Usiadłam na najbliższej
ławce.
-Na pewno wszystko ok?
-Muszę odsapnąć. I zaraz możemy
ruszać dalej.
-No dobrze.
Kupiła jakieś zimne napoje i
siedziałyśmy w cieniu. Nawet chłopcy zdążyli do nas dojść.
-Co jest sis? Dlaczego tu siedzicie?
-Musiałam odpocząć. Nie wiedziałam,
że tak długo tu siedzimy. Możemy ruszać Yuri.
-Skoro tak no to chodźmy.
Poszliśmy. Dobrze, że Yuri trzymała
mnie za rękę. Moje myśli krążyły wokół mojego zdrowia, ale
jakoś powoli mi przechodziło. Cieszyłam się z ich obecności.
Odetchnęłam i przyśpieszyłam kroku. Prawie biegłam.
-Yuko! Zaczekaj! - krzyknęła za mną
Yuri.
-No co? - zapytałam, gdy już
podeszła.
-Co jest? Tak nagle zaczęłaś iść
szybko. Ok?
-Tak. Nie martw się już tak. Mamy
przed sobą całe życie. Prawda?
-No tak.
Uśmiechnęłyśmy się i ruszyliśmy
dalej. Zjedliśmy na mieście obiad w jakieś restauracji. W domu od
razu poszłam do łazienki. Zwymiotowałam posiłek, który zjadłam.
Wszystko wylądowało w toalecie. Yukki pomógł mi dojść do
kuchni, gdzie Yuri i Sora robili posiłek i herbatę. Zbliżał się
wieczór, a ja nawet w grze nie byłam. Poszłam szybko do pokoju i
włączyłam komputery. Gdy tylko gry się załadowały, odebrałam
bonusy i położyłam się na łóżku. Założyłam słuchawki i
włączyłam anime. Tym razem chciałam znaleźć się w osamotnionym
miejscu więc wybrałam sobie „Shaman King”. Zamknęłam oczy i
się przeniosłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz