6 maja 2015

Szpital - część 2

Brat coraz bardziej miał zaczerwienione oczy. Chciało mu się płakać. Zresztą tak jak mi i reszcie. Gdy skończyłam, cała trójka mnie przytulała.
-Jesteśmy z tobą. Nie zostawimy cię samej.
-Dziękuję wam - powiedziałam i zaczęłam kaszleć. Przyszła pielęgniarka zmienić mi kroplówkę.
-Prawdopodobnie dzisiaj zostanie pani na obserwacji w nocy.
-Chcę opuścić szpital na własne żądanie.
-Rozumiem. Poinformuję doktora.
Wyszła. Chłopcy siedzieli przy oknie, a Yuri leżała obok mnie i się tuliła. Widać było, że nie chcą mnie samej zostawić. Yukki rozmawiał o czymś z Sorą. „Jestem ciekawa o czym rozmawiają.”
-Yuri. Możemy cię prosić na chwilkę do nas?
-Jasne. Zaraz wracam skarbie - pocałowała mnie w czoło i podeszła do chłopaków. Zaczęli o czymś rozmawiać. „Ale dlaczego szeptem?” Yuri odwróciła się do mnie.
-Zabiorę Sorę do waszego mieszkania i nakarmimy zwierzęta. Yukki posiedzi z tobą. Zgoda?
-Jasne. Całkowicie zapomniałam o kotach. Dzięki Yuri.
-Spoko. To my wrócimy później. Yukki. Daj nam znać jak będzie mogła wyjść. Ok?
-Ok - uśmiechnął się i nasi ulubieńcy wyszli. Siedzieliśmy z Yukkim w ciszy. Lekarz przyniósł potrzebne dokumenty i receptę na leki. Podpisałam co musiałam, a w tym czasie Yukki skontaktował się z Sorą i Yuri. O czymś chwilkę porozmawiali i skończył, gdy lekarz wyszedł.
-Zabieram cię na spacer. Yuri i Sora wyszli właśnie z psami. Zmierzają do parku, który jest tu niedaleko.
-Rozumiem. Czyli zabierasz mnie do tego parku?
-Tak. Chodź sis.
Zabraliśmy moje rzeczy i wyszliśmy. Pielęgniarki spoglądały na mnie złowieszczo. Niektóre ze smutkiem, inne zaś z troską w oczach. Pożegnaliśmy się w recepcji z lekarzem i wyszliśmy ze szpitala. Ruszyliśmy do parku. Po drodze kupiliśmy po zimnym napoju. Sora i Yuri już na nas czekali przy wejściu do parku. Dziewczyna Pomachała na nasz widok. Uśmiechnęliśmy się. „Właśnie dlatego ją kocham. Pomimo tego, że mogę umrzeć chodzi uśmiechnięta. A to ona będzie żyła na tym świecie beze mnie, a nie na odwrót.” Podeszliśmy do nich. Yukki przywitał się z psami. -Idziemy?
-Tak. A po spacerze wracamy do domu.
-Jasne.
Przeszliśmy się po parku. Psy sobie pobiegały, a my spędziliśmy czas radośni. Ale po mojej głowie krążyły myśli o chorobie. Dobrze, że umiałam maskować swoje uczucia.
-Yuko? Wszystko w porządku?
-Tak. Chciałabym już wrócić do domu - musiałam skłamać. Już i tak za bardzo się o mnie martwią.
-W porządku. Yukki i Sora. Złapiecie psy i przyjdziecie. Ok? Ja już pójdę z Yuko do domu.
-Jasne. Do zobaczenia później.
Poszłyśmy. Minęło pół godziny, a my byłyśmy dopiero w połowie drogi. Usiadłam na najbliższej ławce.
-Na pewno wszystko ok?
-Muszę odsapnąć. I zaraz możemy ruszać dalej.
-No dobrze.
Kupiła jakieś zimne napoje i siedziałyśmy w cieniu. Nawet chłopcy zdążyli do nas dojść.
-Co jest sis? Dlaczego tu siedzicie?
-Musiałam odpocząć. Nie wiedziałam, że tak długo tu siedzimy. Możemy ruszać Yuri.
-Skoro tak no to chodźmy.
Poszliśmy. Dobrze, że Yuri trzymała mnie za rękę. Moje myśli krążyły wokół mojego zdrowia, ale jakoś powoli mi przechodziło. Cieszyłam się z ich obecności. Odetchnęłam i przyśpieszyłam kroku. Prawie biegłam.
-Yuko! Zaczekaj! - krzyknęła za mną Yuri.
-No co? - zapytałam, gdy już podeszła.
-Co jest? Tak nagle zaczęłaś iść szybko. Ok?
-Tak. Nie martw się już tak. Mamy przed sobą całe życie. Prawda?
-No tak.
Uśmiechnęłyśmy się i ruszyliśmy dalej. Zjedliśmy na mieście obiad w jakieś restauracji. W domu od razu poszłam do łazienki. Zwymiotowałam posiłek, który zjadłam. Wszystko wylądowało w toalecie. Yukki pomógł mi dojść do kuchni, gdzie Yuri i Sora robili posiłek i herbatę. Zbliżał się wieczór, a ja nawet w grze nie byłam. Poszłam szybko do pokoju i włączyłam komputery. Gdy tylko gry się załadowały, odebrałam bonusy i położyłam się na łóżku. Założyłam słuchawki i włączyłam anime. Tym razem chciałam znaleźć się w osamotnionym miejscu więc wybrałam sobie „Shaman King”. Zamknęłam oczy i się przeniosłam.

Brak komentarzy: