Gdy otworzyłam oczy ujrzałam tylko czerń. Albo to noc albo jest tak ciemno w pokoju. Stanęłam na nogach i usłyszałam szczęk łańcuchów. „Jestem więźniem? Ale kogo? I dlaczego?” Zauważyłam światło zmierzające w moją stronę. Po chwili świece zapaliły się w całym pomieszczeniu. Zmrużyłam oczy i poczułam jak opadam z sił. Moje nogi się załamały i znów wisiałam na rękach. W głowie mi się kręciło, a zapach tej osoby zbyt mocny i zaczęło mnie mdlić.
-Dzień dobry moja droga.
Nie odpowiedziałam tylko na niego spojrzałam i zamknęłam oczy. Gdy znowu je otworzyłam leżałam w łóżku ubrana w jakąś koszulę nocną. Do pokoju ktoś wszedł.
-Już nie śpisz? Jak się czujesz?
-Dobrze. Kim jesteś? Jak ja się tu znalazłam? Co się stało?- zaczęłam kaszleć. Ten ktoś podszedł do mnie i podał mi szklankę z wodą.
-Powoli. Nie mów aż tyle. Twoje gardło jeszcze nie jest do końca wyleczone.
Już chciałam zapytać się o co chodzi, ale nie zdążyłam bo położył mi palec na ustach.
-Zanim cokolwiek powiesz odpowiem na twoje poprzednie pytania. Pawlo Draconis. Znalazłem cię podczas rutynowego przeszukania mieszkania jednego z obywateli. Sąsiedzi zgłosili policji dziwne wydarzenie pod mieszkaniem właśnie tego jednego pana. Został zatrzymany za porwanie i torturowanie. Byłaś nieprzytomna kilka dni. Już chciałem dzwonić po karetkę aby cię wzięli do szpitala. Nie podobało mi się, że tak długo leżysz nieprzytomna.
-Mogę ci mówić po imieniu?
-Oczywiście.
-Dziękuję za pomoc, ale muszę już wracać do swojego życia. Czeka na mnie ktoś na kim mi zależy.
-Powiadomiliśmy rodzinę i twój zakład pracy o twoim wypadku. Nie musisz się spieszyć z kuracją leczniczą.
-Rozumiem. Ale jednak chciałabym porozmawiać z moim szefem.
-Niestety nie mogę ci na to pozwolić ponieważ zaraz zaczniesz kaszleć gdy tylko się odezwiesz.
-Skąd...
I rzeczywiście tak było. Kaszlałam jak opętana dopóki się nie napiłam.
-Odpocznij sobie.
-Zgoda. Dziękuję za wszystko.
Odłożył kubek i pomógł mi się położyć. Delikatnie mnie przykrył i wyszedł z pokoju. Położyłam się na boku i spróbowałam zasnąć. Ale nie dane mi było zasnąć. Ktoś znowu pukał do drzwi.
-Proszę.
Wszedł. Ja usiadłam na łóżku.
-Zasypiałaś?
-Nie. Jeszcze nie. Co się stało?
-Twoje rzeczy, które tam znaleźliśmy, właśnie doszły. Chcesz je teraz czy za chwilkę?
-Później. Chciałabym odpocząć najpierw.
-Rozumiem. W takim razie już ci nie przeszkadzam.
-Dziękuję- powiedziałam szeptem i chyba znowu zemdlałam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz