Obudziłam się w swoim
pokoju. Na podłodze, oparta o łóżko, siedziała Yuri. Chyba też
się już budziła bo zaczęła się ruszać. Spojrzała na mnie.
Dźwignęła się na łóżko i mnie pocałowała. Uśmiechnęłyśmy
się. Przyszedł Yukki z tacą, na której były dwie szklanki z
herbatą i tosty z szynką i serem. Gdy go poczułam, od razu zrobiło
mi się niedobrze. Zerwałam się z łóżka i pobiegłam do
łazienki. Zwymiotowałam. Yuri przyszła chwilkę po tym. Pomogła
mi się dźwignąć z podłogi i dojść do kuchni.
-Sora. Nie rób tostów z
serem.
-Dlaczego?
-Bo robi mi się niedobrze
od samego zapachu.
-Spoko. Już nie będę
robić. Zjedzmy szybko te, które już są zrobione. Tobie jakie
zrobić?
-Z samą szynką. Dziękuję.
-Nie ma sprawy - uśmiechnął
się. Yuri mnie szturchnęła.
-Nie gap się tak na niego.
Nie po tym co zrobiłyśmy - powiedziała z wyrzutem. „Czyżby była
zazdrosna?”
-Gome - pocałowałam ją.
Odwzajemniła pocałunek, ale po chwili zerwałam się w kierunku
łazienki.
-Może powinna była zostać
w szpitalu?
-Jeśli chce ten czas
spędzić z nami, to nie powinniśmy jej tego odmawiać.
-Rozumiem. To co
organizujemy?
Słyszałam ich rozmowę
między kolejnymi falami wymiotów. Przyszedł po mnie Yukki. Pomógł
mi się dźwignąć i dojść do umywalki. Obmyłam twarz i poszliśmy
do kuchni. Yuri rozmawiała cicho z Sorą. Pochylali się coraz
bardziej nad stołem. Ich twarze były coraz bliżej siebie. „To
niemożliwe. Yuri jest bi? Ale dlaczego nic mi nie powiedziała?”
Odchrząknęłam. Od razu na nas spojrzeli. Odwróciłam wzrok. Nie
chciałam na nią patrzeć. Yuri podeszła do mnie.
-Co jest?
-Możemy porozmawiać na
osobności?
-Jasne.
Zaprowadziła mnie do salonu
i usiadłyśmy na kanapie.
-O czym chciałaś
porozmawiać?
-O nas. Dlaczego mi nie
powiedziałaś, że jesteś bi?
-Nie jestem.
-Przestań. Widziałam jak
na niego patrzysz.
-Ale...
-Yukki!!! - usłyszałyśmy
krzyk Sory z kuchni. Od razu tam poszłyśmy. Sora kucał i krył
się przed Yukkim.
-Yukki. Braciszku. Co się
stało?
-Słyszałem co mówiłyście.
Sora mnie okłamał. Nie chcę go tu widzieć.
-Sora. Yuri. Wyjdźcie.
Zostawcie nas samych.
-Ale....
-Powiedziałam coś Yuri.
Nie mów już nic tylko wyjdź.
Poszli. Brat posprzątał w
kuchni, a ja łazienkę. Yukki przyszykował po herbacie dla nas i
zasiedliśmy w salonie. Włączyliśmy jakąś komedię, ale w ogóle
nas nie bawiła. Po półgodzinnym oglądaniu wyłączyliśmy i
poszliśmy do swoich pokoi. Włączyliśmy gry i nic już nas nie
obchodziło. W pewnym momencie zapukał do mnie brat i przypomniał o
tabletkach. Podziękowałam mu i wyszedł. Wzięłam lekarstwa i
wróciłam do gry. Pojawiła się Yuri w grze. Zignorowałam ją i
grałam dalej. Tak minął mi i bratu cały dzień. Szybko się
wykąpałam i gdy wróciłam do pokoju zauważyłam, że telefon
miga. Zobaczyłam kto się tak dobija. To był Sora. Pisał mi o
dzisiejszym dniu, o Yukkim. Że go kocha i zrobi dla niego wszystko.
Szkoda, że to nie Yuri. Naprawdę szkoda. Odpisałam mu, że mnie to
mało obchodzi i że mam większe zmartwienia na głowie. Odpisał
mi, że jutro przyjdzie porozmawiać z Yukkim o ich związku. Na
serio mało mnie to obchodziło. Miałam na głowie pogrzeb, chorobę
i brata, który nie miałby opieki gdybym nie wyszła z tego cało.
Zaczęłam płakać. Usiadłam na brzegu łóżka i płakałam.
Zmorzył mnie sen po kilku godzinach, więc tylko się położyłam
na łóżku i zasnęłam. Obudził mnie Yukki, który przyszedł mnie
poinformować, że śniadanie jest już gotowe. Poszłam do kuchni.
Nie zbierało mi się na wymioty więc spokojnie zjadłam posiłek i
wróciłam do pokoju. Brat zapukał tylko do pokoju i oświadczył,
że wychodzi do szkoły. Poszłam zamknąć drzwi za nim i
posprzątałam powoli w domu. Wyszłam na balkon z laptopem.
Włączyłam sobie anime ale się nie przeniosłam. Nie wiedziałam
gdzie chcę pójść. Minęło popołudniu, więc ruszyłam do kuchni
i przygotowałam obiad dla brata. Sama zjadłam i wzięłam
lekarstwa. Usiadłam w kuchni z kubkiem herbaty i czekałam na
Yukkiego. Zjawił się punktualnie. Tuż za nim do mieszkania wszedł
Sora. Przywitał się ze mną i brat zapiął psy. Wyszli. Nie wiem
kiedy wrócili gdyż po powrocie do pokoju, położyłam się do
łóżka. Musiałam wtedy zasnąć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz