28 września 2015

Życie - część 6

Obudził mnie Yukki. Poprosił bym przyszła do kuchni. Gdy byłam już na miejscu zauważyłam, że brat nie jest sam. Siedziała z nim jakaś kobieta.
-Yuko. To jest moja wychowawczyni. Yuiko - san.
-Bardzo miło panią poznać. Co panią sprowadza do naszego domu?
-Pani Asagawa Yumihiko?
-Tak. W czym mogę Pani pomóc, skoro jest Pani u nas w domu?
-Chodzi o Yukkiego...
-Coś nabroił?
-Właśnie nic. Proszę dać mi skończyć mówić.
-No dobrze.
Powiedziała mi o jego ocenach, o wynikach z próbnych egzaminów. O tym, że musi chodzić do szkoły do końca i zdać egzamin końcowy. Złożyła nam kondolencje i porozmawiała z nami o jego szkole, przyszłości. Po rozmowie po prostu wyszła. Yukki zrobił mi lekką kolację i podał tabletki. Zjadłam posiłek i zażyłam leki.
-Jak się czujesz?
-Dobrze. Dziękuję, że dałeś mi pospać.
-Nie przejmuj się tym. Za kilka tygodni masz operację. Powinnaś pomyśleć o sobie.
-A kto zajmie się tobą?
-Potrafię o siebie zadbać. Yuko. Dzwoniła w ciągu dnia Yuri. Chciała z tobą porozmawiać.
-Nie mam ochoty na żadne rozmowy. Na nic nie mam ochoty. Wejdę tylko bonusy zebrać i idę spać. Rano nie musisz mnie budzić. Zamknij za sobą drzwi po prostu.
-Zrozumiałem. Pamiętaj o lekach.
-Pamiętam. Dobranoc braciszku.
Wróciłam do pokoju po zjedzeniu jeszcze kilku kanapek. Włączyłam komputery i chwilkę pograłam. Pogadałam także z innymi GM – ami. Wysłuchali, zrozumieli i zaoferowali swoją pomoc. Przyjęłam ją z wielką chęcią. „Tylko dlaczego to zawsze mnie spotyka? Dlaczego pech nie chce mnie opuścić?” Jeszcze chwilkę pograłam. Gdy tylko Yuri się pojawiała w grze, od razu z niej wychodziłam. Wyłączyłam komórkę i położyłam się do łóżka. Nie wytrzymałam zbyt długo i włączyłam znowu telefon. Przyszedł sms od Yuriko: „Yuko. Zastanawiam się dlaczego mnie unikasz. Przecież gdybyśmy porozmawiały na spokojnie to byśmy sobie wszystko wyjaśniły. Obiecałam, że cię nie zostawię. Odpowiedz mi krótko i szczerze. Mam odejść i przestać się tobą interesować?” Opisałam jej krótkie „nie” i znów wyłączyłam telefon. Zasnęłam wpatrzona w sufit.

Brak komentarzy: