Był upalny letni dzień, więc
wzięłam długą zimną kąpiel. Włączyłam grę i zjadłam szybki
obiad. Grałam dopóki oczy nie zaczęły mi się same zamykać.
Wyłączyłam komputery, pozmywałam wszystkie brudne naczynia i
ruszyłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, a później z
laptopem w ręce weszłam do łóżka. Założyłam słuchawki i
włączyłam sobie anime pt. „Kuroko no basuke”.
W pewnym momencie musiałam zasnąć
bo gdy się obudziłam, stała nade mną Riko Aida - trenerka drużyny
Liceum Seirin. Przyglądała mi się z dziwnym błyskiem w oczach.
Wystraszyłam się. Ale kto by się nie przeraził gdyby nagle
obudził się w innym wymiarze?
-Kim jesteś? - usłyszałam.
Chciałam usiąść, ale trenerka mi
nie pozwoliła.
-Leż. Porządnie oberwałaś od
Kagamiego, gdy na ciebie wpadł. Jak masz na imię?
-Jestem Yumihiko Asagawa. Ty jesteś
Riko? Prawda?
-Tak. Skąd znasz moje imię? -
zapytała zdziwiona.
-Jakby to powiedzieć. Znam Ciebie i
całą resztę drużyny Seirin... Nie jestem stąd.... Należę do
innego świata...
-Rozumiem. Dlatego tak wyglądasz i
zjawiłaś się na boisku tak nagle.
-Mecz dalej trwa?
-Tak. Za chwilę będzie koniec
trzeciej kwarty. Chciałabyś zobaczyć mecz?
-Chętnie. Jeśli mogę. Nie chcę wam
w niczym przeszkadzać.
-Wiem. Chodź. Tylko powoli. Ale jak
zauważę, że coś ci się dzieje od razu siadasz na najbliższej
ławce. Rozumiemy się?
-Tak - odpowiedziałam.
Poszłyśmy jak tylko wstałam. Przez
chwilkę patrzałam w lustro na swoje odbicie. „Wyglądam jak w
grach. Tylko, że w grach brakuje tego bandaża na głowie”. Po
chwili byłyśmy na miejscu. Na ławce wszyscy siedzieli i rozmawiali
na temat strategii. Ucichli jak tylko podeszłyśmy.
-Usiądź.
-Dziękuję - odpowiedziałam i
zrobiłam co mówiła. Szybko im wyjaśniła strategię na kolejną
kwartę. Podszedł do mnie czerwonowłosy chłopak.
-Kagami. Odpoczywaj, a nie będziesz mi
tu nękał poszkodowaną.
-Wiem. Tylko, że chciałbym Cię
przeprosić. Tylko, że pojawiłaś się tak nagle... Nie zdążyłem
się zatrzymać. Gomene... - powiedział i się delikatnie ukłonił.
Szybko wstałam i go powstrzymałam.
-To tylko i wyłącznie moja wina
Kagami. Nie musisz się obwiniać. Nie powinno mnie tu być. To ja
muszę was przeprosić....
-No to kim jest ta osóbka o tym
pięknym anielskim głosie? - usłyszałam głos Kise, zanim ten
pojawił się obok nas.
-Kise - kun. Przestań. Zawstydzasz ją.
-Nic się nie stało. Miło mi cię
poznać Kise Ryouta.
-Skąd?
-Ja wiem wszystko.
-Jak to?
Uśmiechnęłam się i usłyszeliśmy
gwizdek oznaczający ostatnią kwartę meczu.
-Po meczu będę czekał na
wyjaśnienia.
-Nie będzie mnie tu już w tym
momencie!
-Dlaczego? - zapytała Riko, gdy
chłopcy weszli na boisko.
-Dlatego, że za niedługo obudzi mnie
budzik. I muszę wstać do pracy. Skontaktuję się z wami jak tylko
będę miała wolną chwilkę. Dobrze?
-Skoro tak. Jesteś urocza, gdy się
tak rumienisz na widok tylu mężczyzn.
-Co?! - zapytałam zaskoczona. Riko
tylko się zaśmiała i obie usiadłyśmy na ławce. Mecz dobiegał
końca. Seirin wygrało. Riko mnie przytuliła i drużyna ruszyła do
szatni.
-Muszę do toalety. Zaraz wracam.
-Dobrze. Tylko się nie zgub.
-Wiem.
Odłączyłam się od reszty i
znalazłam toaletę. Szybko spojrzałam do lustra. Moje uszy
nasłuchiwały każdy dźwięk roznoszący się po korytarzu.
Usłyszałam czyjeś kroki, które zatrzymały się tuż przy
drzwiach łazienki. Zamarłam. A jeśli ktoś chce mnie zaatakować?
Otworzyłam drzwi i szybko ruszyłam do szatni Seirin. Ten ktoś
złapał mnie, więc zaczęłam się szarpać i krzyczeć. Ktoś
przybiegł mi na pomoc. To był Kise.
-Wszystko w porządku?
-Tak. Dziękuję.
-Chodź. Zaprowadzę cię do szatni
Seirin.
-Ari... - omdlałam. Kise mnie złapał.
-Chyba jednak nie jest wszystko w
porządku. Jak głowa?
-Zaczęła boleć, gdy wychodziliśmy z
sali.
-Rozumiem. Zaprowadzę Cię do Riko.
-Dziękuję.
Poprowadził mnie korytarzami, aż do
szatni. Odwróciłam się, aby mu podziękować, ale nie zdążyłam.
-Kise - usłyszałam oburzony głos
Kagamiego. - Co ty jej robisz?
-Nic mi nie zrobił. Obronił mnie, a
na dodatek prawie zemdlałam na korytarzu. On tylko mnie tu
przyprowadził.
-Kagamichi. Proszę. Uwierz jej.
-Jej uwierzę. Ale nie tobie.
-Wiem. Riko - san. Zajmiesz się nią?
Ja się już muszę zbierać. Drużyna na mnie czeka.
-Dziękuję Kise – kun. Za wszystko –
powiedziałam i się uśmiechnęłam. Zawsze uwielbiałam Kise, więc
to nie było problemem dla mnie by stać obok niego ledwo co stojąc.
Riko podeszła i pomogła mi dojść do ławki. Kise już poszedł.
-Wszystko w porządku?
-Chyba tak. Dziękuję za troskę.
-Przynieście apteczkę.
-Już niosę.
-Yumihiko - usłyszałam tylko krzyk
Riko. Tuż przed tym jak wszystko zrobiło się czarne.
Otworzyłam
oczy. Leżałam i patrzałam się na sufit w swoim mieszkaniu. A więc
wróciłam. Co? Wstałam z łóżka i zajęłam się swoimi pracami
domowymi, a później grami. Wieczorem byłam tak padnięta, że nie
dałam rady oglądać anime, a co za tym idzie – podróżować.
Zasnęłam w mgnieniu oka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz