23 marca 2015

Kuroko no basuke - część 1

           Był upalny letni dzień, więc wzięłam długą zimną kąpiel. Włączyłam grę i zjadłam szybki obiad. Grałam dopóki oczy nie zaczęły mi się same zamykać. Wyłączyłam komputery, pozmywałam wszystkie brudne naczynia i ruszyłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, a później z laptopem w ręce weszłam do łóżka. Założyłam słuchawki i włączyłam sobie anime pt. „Kuroko no basuke”.
           W pewnym momencie musiałam zasnąć bo gdy się obudziłam, stała nade mną Riko Aida - trenerka drużyny Liceum Seirin. Przyglądała mi się z dziwnym błyskiem w oczach. Wystraszyłam się. Ale kto by się nie przeraził gdyby nagle obudził się w innym wymiarze?
-Kim jesteś? - usłyszałam.
Chciałam usiąść, ale trenerka mi nie pozwoliła.
-Leż. Porządnie oberwałaś od Kagamiego, gdy na ciebie wpadł. Jak masz na imię?
-Jestem Yumihiko Asagawa. Ty jesteś Riko? Prawda?
-Tak. Skąd znasz moje imię? - zapytała zdziwiona.
-Jakby to powiedzieć. Znam Ciebie i całą resztę drużyny Seirin... Nie jestem stąd.... Należę do innego świata...
-Rozumiem. Dlatego tak wyglądasz i zjawiłaś się na boisku tak nagle.
-Mecz dalej trwa?
-Tak. Za chwilę będzie koniec trzeciej kwarty. Chciałabyś zobaczyć mecz?
-Chętnie. Jeśli mogę. Nie chcę wam w niczym przeszkadzać.
-Wiem. Chodź. Tylko powoli. Ale jak zauważę, że coś ci się dzieje od razu siadasz na najbliższej ławce. Rozumiemy się?
-Tak - odpowiedziałam.
Poszłyśmy jak tylko wstałam. Przez chwilkę patrzałam w lustro na swoje odbicie. „Wyglądam jak w grach. Tylko, że w grach brakuje tego bandaża na głowie”. Po chwili byłyśmy na miejscu. Na ławce wszyscy siedzieli i rozmawiali na temat strategii. Ucichli jak tylko podeszłyśmy.
-Usiądź.
-Dziękuję - odpowiedziałam i zrobiłam co mówiła. Szybko im wyjaśniła strategię na kolejną kwartę. Podszedł do mnie czerwonowłosy chłopak.
-Kagami. Odpoczywaj, a nie będziesz mi tu nękał poszkodowaną.
-Wiem. Tylko, że chciałbym Cię przeprosić. Tylko, że pojawiłaś się tak nagle... Nie zdążyłem się zatrzymać. Gomene... - powiedział i się delikatnie ukłonił. Szybko wstałam i go powstrzymałam.
-To tylko i wyłącznie moja wina Kagami. Nie musisz się obwiniać. Nie powinno mnie tu być. To ja muszę was przeprosić....
-No to kim jest ta osóbka o tym pięknym anielskim głosie? - usłyszałam głos Kise, zanim ten pojawił się obok nas.
-Kise - kun. Przestań. Zawstydzasz ją.
-Nic się nie stało. Miło mi cię poznać Kise Ryouta.
-Skąd?
-Ja wiem wszystko.
-Jak to?
Uśmiechnęłam się i usłyszeliśmy gwizdek oznaczający ostatnią kwartę meczu.
-Po meczu będę czekał na wyjaśnienia.
-Nie będzie mnie tu już w tym momencie!
-Dlaczego? - zapytała Riko, gdy chłopcy weszli na boisko.
-Dlatego, że za niedługo obudzi mnie budzik. I muszę wstać do pracy. Skontaktuję się z wami jak tylko będę miała wolną chwilkę. Dobrze?
-Skoro tak. Jesteś urocza, gdy się tak rumienisz na widok tylu mężczyzn.
-Co?! - zapytałam zaskoczona. Riko tylko się zaśmiała i obie usiadłyśmy na ławce. Mecz dobiegał końca. Seirin wygrało. Riko mnie przytuliła i drużyna ruszyła do szatni.
-Muszę do toalety. Zaraz wracam.
-Dobrze. Tylko się nie zgub.
-Wiem.
           Odłączyłam się od reszty i znalazłam toaletę. Szybko spojrzałam do lustra. Moje uszy nasłuchiwały każdy dźwięk roznoszący się po korytarzu. Usłyszałam czyjeś kroki, które zatrzymały się tuż przy drzwiach łazienki. Zamarłam. A jeśli ktoś chce mnie zaatakować? Otworzyłam drzwi i szybko ruszyłam do szatni Seirin. Ten ktoś złapał mnie, więc zaczęłam się szarpać i krzyczeć. Ktoś przybiegł mi na pomoc. To był Kise.
-Wszystko w porządku?
-Tak. Dziękuję.
-Chodź. Zaprowadzę cię do szatni Seirin.
-Ari... - omdlałam. Kise mnie złapał.
-Chyba jednak nie jest wszystko w porządku. Jak głowa?
-Zaczęła boleć, gdy wychodziliśmy z sali.
-Rozumiem. Zaprowadzę Cię do Riko.
-Dziękuję.
Poprowadził mnie korytarzami, aż do szatni. Odwróciłam się, aby mu podziękować, ale nie zdążyłam.
-Kise - usłyszałam oburzony głos Kagamiego. - Co ty jej robisz?
-Nic mi nie zrobił. Obronił mnie, a na dodatek prawie zemdlałam na korytarzu. On tylko mnie tu przyprowadził.
-Kagamichi. Proszę. Uwierz jej.
-Jej uwierzę. Ale nie tobie.
-Wiem. Riko - san. Zajmiesz się nią? Ja się już muszę zbierać. Drużyna na mnie czeka.
-Dziękuję Kise – kun. Za wszystko – powiedziałam i się uśmiechnęłam. Zawsze uwielbiałam Kise, więc to nie było problemem dla mnie by stać obok niego ledwo co stojąc. Riko podeszła i pomogła mi dojść do ławki. Kise już poszedł.
-Wszystko w porządku?
-Chyba tak. Dziękuję za troskę.
-Przynieście apteczkę.
-Już niosę.
-Yumihiko - usłyszałam tylko krzyk Riko. Tuż przed tym jak wszystko zrobiło się czarne.
           Otworzyłam oczy. Leżałam i patrzałam się na sufit w swoim mieszkaniu. A więc wróciłam. Co? Wstałam z łóżka i zajęłam się swoimi pracami domowymi, a później grami. Wieczorem byłam tak padnięta, że nie dałam rady oglądać anime, a co za tym idzie – podróżować. Zasnęłam w mgnieniu oka.

Brak komentarzy: