Szybko weszłam do pokoju, przebrałam
się i włączyłam komputery. Yukki wrócił.
-Yukki! Wchodź szybko do gry! Gildię
chcą nam obalić!
-Kto?!
-Gregory!
-Zaraz będę. Widzimy się w mieście!
Zalogowałam się i czekałam na brata.
Yuri - koleżanka z gildii już na nas czekała.
-Jak sytuacja?
-Coraz gorzej. Wszyscy powoli odchodzą.
Będą bezgildijni. Nie przeżyją w tym świecie.
-Wiem. Yukki zaraz będzie. Spotkamy
się w Opuszczonym Lesie.
Napisałam do Gregory' ego i
teleportowałam się na miejsce spotkania. Po chwili dołączyła do
mnie pozostała dwójka. Gregory zjawił się po dobrych dziesięciu
minutach.
-Co jest Yuko? Dlaczego tak nagle mnie
wzywasz?
-Witaj. Doszły mnie słuchy, że
chcesz obalić moją gildię.
-Dobrze słyszałaś. Mam zamiar
zamknąć twą gildie ze skutkiem takim, że już nikt nie będzie
chciał do ciebie dołączyć.
-No to się przeliczysz. Zawsze będę
miała po swojej stronie kogoś, na kim mi zależy.
Z krzykiem rzucił się na mnie.
Dobrze, że miałam lepszy refleks od niego i zdążyłam wyciągnąć
broń, użyć zaklęcia i odparować atak. Nie ochroniłam tylko
siebie lecz tę dwójkę za mną także. Uśmiechnęłam się. W
końcu byłam numerem jeden we wszystkich grach. Zaatakowałam. Nagle
za mną rozległy się krzyki. Yukki i Yuri zostali złapani.
-A więc tak chcesz pogrywać? Dobrze.
Kolejne zaklęcie obezwładniło
wszystkich prócz mnie i Yukki' ego. Zabiłam wszystkich, a z Yuri
ściągnęłam zaklęcie. Uśmiechnęliśmy się i napisaliśmy do GM
o całej sytuacji. Dostaliśmy szybką odpowiedź, że już wszystko
jest gotowe. Wróciliśmy do miasta, gdzie zostaliśmy powitani jako
bohaterowie. Wszyscy wrócili do swoich gildii. Zorganizowano imprezę
dla naszej trójki.
-Proszę o wybaczenie GM' ie Kikuo, ale
chcielibyśmy wrócić do domu. Mamy kilka rzeczy do zrobienia, które
musimy zrobić.
-Jakiego typu są te sprawy?
-Sprawy rodzinne. Prawda Yukki?
-Tak.
Oboje posmutnieliśmy.
-Coś się stało Yuko?
-Yukki? Czy mogę im powiedzieć?
-Tak.
-Nasi rodzice dzisiaj umarli. Yukki'
emu zostałam tylko ja. Musimy zorganizować pogrzeb, przeprowadzkę.
Sama chcę wystąpić z wnioskiem o prawo do opieki nad bratem.
-Jeśli chcecie, możemy pomóc.
-Dziękujemy, ale damy sobie radę.
Prawda?
-Chyba tak. Do zobaczenia wkrótce.
-Yuri. Skontaktuje się z tobą.
-Jasne. Do zobaczenia.
-Do zobaczenia.
Wylogowaliśmy się i spotkaliśmy w
kuchni. Zrobiliśmy obiad. Szybko zjedliśmy i brat poszedł do
siebie, a ja pomyłam naczynia i usiadłam w salonie. Napisałam do
Yuri, aby przyszła do nas w sobotę na noc. Brat miał zaprosić
kolegę na weekend, ale jeszcze nic mi nie powiedział. Podeszłam do
drzwi i już miałam zapukać, gdy usłyszałam jak wyznaje komuś
miłość. Zapukałam. Otworzył po chwili.
-Yuri przyjdzie nas odwiedzić w
sobotę. Zostanie na noc. A co z twoim kolegą?
-Także przyjdzie na noc. Siostra.
Musimy porozmawiać.
-O czym? Kogo kochasz? Co?
-Właśnie o to chodzi. Jesteśmy z
kolegą gejami.
-Naprawdę?
-Tak. Nie jesteś zniesmaczona ani nic?
-Nie. Muszę przyznać, że sama także
jestem homo...
-Jak to?
-Yuri to moja dziewczyna.
-Oh. Czyli to coś poważnego?
-Tak. A między wami?
-Tak samo.
-Cieszę się. To do zobaczenia
później. Chyba, że chcesz zobaczyć moje kotki?
-Masz koty?
-Trzynaście. Chodź – powiedziałam
i pociągnęłam go za kuchnię. Kotki grzecznie czekały, aż
wejdziemy i dopiero wtedy do nas podeszły.
-Musimy pojechać po rzeczy, zanim
przyjadą. Musimy zrobić coś specjalnego dla nich. Masz jakiś
pomysł?
-Niestety nie. A ty?
-Tak samo. Chodź. Pojedziemy po
rzeczy. Po drodze się zastanowimy.
-Ok.
Wróciliśmy do pokoi i szybko się
przebraliśmy. Pojechaliśmy do mieszkania rodziców. Zabraliśmy
jego rzeczy, kilka pamiątek rodzinnych. Zawieźliśmy to do mojego
domku i pojechaliśmy z powrotem do centrum. Zrobiliśmy zakupy i
powrót zajął nam pół godziny, gdyż korków na ulicach nie
mieliśmy jak uniknąć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz