12 kwietnia 2015

Życie - część 4

Obudziła mnie Yuri, wstająca do toalety.
-Już nie śpisz?
-Nie. Jestem niestety rannym ptaszkiem.
-Zaraz wracam.
-Ok.
Wyszła, a ja usiadłam na łóżku i czekałam. Yuri wróciła z dwiema szklankami wody.
-Jak się czujesz?
-Dobrze. Coś się stało?
-Nie. Pytam bo zasnęłaś jak tylko włączyliśmy film.
-Przepraszam za to. Miałyśmy spędzić ten wieczór razem.
-Nic się nie stało. W ramach podziękowania zabieramy ciebie i Yukki-ego do wesołego miasteczka.
-Zmówiliście się z Sorą?
-Tak. Twój brat zasnął chwilkę po tobie. Mieliśmy czas by pogadać.
-Yukki!
-Yuko!
Ruszyłam do kuchni, gdzie natknęłam się na brata.
-Czy ty wiesz, że Sora spiskuje z Yuri?
-Wiem właśnie. Co z tym robimy?
-Nic. Spędźmy ten czas miło. Co ty na to?
-Skoro tak. Wróciliśmy do swoich pokoi i się przebraliśmy. Nasze miłości czekały już w kuchni. Zrobili nam nawet śniadanie. Po posiłku przypomniałam sobie, że dziś muszę zostać w domu. Prawnik ma przyjechać.
-Yuri. Minna. Gomene. Ale dzisiaj nie mogę nigdzie jechać.
-Jak to? Co się stało?
-Prawnik ma przyjechać.
-No dobrze. Zostanę w domu z tobą. Chłopcy nie muszą rezygnować.
-Yukki jest potrzebny w domu. Prawnik przyjedzie w sprawie przekazania mi prawa opieki nad nim.
-No już. Spokojnie.
-Wszyscy zostaniemy. Zabierzemy was do wesołego miasteczka innym razem.
-Na prawdę zostaniecie?
-Tak. Kochamy was. Nie możemy was teraz zostawić. Ty już się rozklejasz. A co dopiero jak my wyjdziemy?
-No tak. Dziękuję Yuri.
-Nic się nie stało. Chodź. Musisz się uspokoić przed jego przyjściem.
-Wiem.
Posadziła mnie na krześle w kuchni i zrobiła herbatę dla nas wszystkich. Powoli się uspokoiłam. Yuri mnie przytuliła, a Yukki poszedł z Sorą do swojego pokoju.
-Wszystko w porządku?
-Tak. Dziękuję, że się tak troszczysz.
-Kocham cię – powiedziała i mnie pocałowała. Poszłyśmy do salonu. Siedziałyśmy i oglądałyśmy film, gdy zadzwonił dzwonek u drzwi. Usłyszałyśmy jak Yukki rozmawia z prawnikiem. Weszli do salonu.
-Dzień dobry.
-Dzień dobry. Pani Asagawa?
-To ja.
-Jestem w zastępstwie pana Shu. Sprawa mu się przeciągnęła.
-Rozumiem. Zapraszam. Kawę, herbatę?
-Szklankę wody bym poprosił. Jeśli oczywiście mogę.
-Ależ oczywiście. Yuri. Mogę cię prosić?
-Jasne.
Poszła. Prawnik usiadł i wyciągnął jakieś papiery. Zrobiło mi się słabo na samą myśl. Przyszła Yuri. Niosła pięć szklanek. I coś jeszcze. Podała mi pudełko. No tak. Moje tabletki. Od kilku dni ich nie brałam. Prawnik zauważył co mam w ręce i odchrząknął.
-Jak wygląda pani stan majątkowy? Czy jest pani w stanie utrzymać siebie i brata?
-Proszę pana. Jestem w stanie utrzymać nawet naszą czwórkę tak jak stoimy tutaj w pokoju. Na koncie mam miliardy albo i więcej. Mój brat także ma otwarte konto, aby mógł zbierać sobie pieniądze i je wydawać na swoje prywatne sprawy. Nawet pan nie wie do kogo pan przyszedł. Prawda?
-Tak. Po części prawda. Pan Shu udzielił mi kilka informacji. Nie wszystkie.
-To oznacza, że pan Shu ci do końca nie ufa.
-Jestem jego pracownikiem. Najlepszym w tym co robimy. Jak może mi nie ufać?!
-Panie. Proszę się uspokoić. Gniewem niczego nie ustalimy.
-To prawda. Przepraszam.
Yuri stanęła za mną, a chłopcy stali obok fotela na którym siedziałam. Dodawali mi otuchy. Porozmawiał z bratem, później z Yuri. Z Sorą nie chciał rozmawiać. A ten za to jak najszybciej chciał stamtąd uciec. Po rozmowie dostaliśmy informację, że się kancelaria z nami skontaktuje i wyszedł. Zostałam sama przez chwilę. Wzięłam szybko tabletkę i przymknęłam oczy.

Brak komentarzy: