Obudziła mnie Yuri, wstająca do
toalety.
-Już nie śpisz?
-Nie. Jestem niestety rannym ptaszkiem.
-Zaraz wracam.
-Ok.
Wyszła, a ja usiadłam na łóżku i
czekałam. Yuri wróciła z dwiema szklankami wody.
-Jak się czujesz?
-Dobrze. Coś się stało?
-Nie. Pytam bo zasnęłaś jak tylko
włączyliśmy film.
-Przepraszam za to. Miałyśmy spędzić
ten wieczór razem.
-Nic się nie stało. W ramach
podziękowania zabieramy ciebie i Yukki-ego do wesołego miasteczka.
-Zmówiliście się z Sorą?
-Tak. Twój brat zasnął chwilkę po
tobie. Mieliśmy czas by pogadać.
-Yukki!
-Yuko!
Ruszyłam do kuchni, gdzie natknęłam
się na brata.
-Czy ty wiesz, że Sora spiskuje z
Yuri?
-Wiem właśnie. Co z tym robimy?
-Nic. Spędźmy ten czas miło. Co ty
na to?
-Skoro tak. Wróciliśmy do swoich
pokoi i się przebraliśmy. Nasze miłości czekały już w kuchni.
Zrobili nam nawet śniadanie. Po posiłku przypomniałam sobie, że
dziś muszę zostać w domu. Prawnik ma przyjechać.
-Yuri. Minna. Gomene. Ale dzisiaj nie
mogę nigdzie jechać.
-Jak to? Co się stało?
-Prawnik ma przyjechać.
-No dobrze.
Zostanę w domu z tobą. Chłopcy nie muszą rezygnować.
-Yukki jest
potrzebny w domu. Prawnik przyjedzie w sprawie przekazania mi prawa
opieki nad nim.
-No już.
Spokojnie.
-Wszyscy
zostaniemy. Zabierzemy was do wesołego miasteczka innym razem.
-Na prawdę
zostaniecie?
-Tak. Kochamy
was. Nie możemy was teraz zostawić. Ty już się rozklejasz. A co
dopiero jak my wyjdziemy?
-No tak.
Dziękuję Yuri.
-Nic się nie
stało. Chodź. Musisz się uspokoić przed jego przyjściem.
-Wiem.
Posadziła mnie
na krześle w kuchni i zrobiła herbatę dla nas wszystkich. Powoli
się uspokoiłam. Yuri mnie przytuliła, a Yukki poszedł z Sorą do
swojego pokoju.
-Wszystko w
porządku?
-Tak. Dziękuję,
że się tak troszczysz.
-Kocham cię –
powiedziała i mnie pocałowała. Poszłyśmy do salonu. Siedziałyśmy
i oglądałyśmy film, gdy zadzwonił dzwonek u drzwi. Usłyszałyśmy
jak Yukki rozmawia z prawnikiem. Weszli do salonu.
-Dzień dobry.
-Dzień dobry.
Pani Asagawa?
-To ja.
-Jestem w
zastępstwie pana Shu. Sprawa mu się przeciągnęła.
-Rozumiem.
Zapraszam. Kawę, herbatę?
-Szklankę wody
bym poprosił. Jeśli oczywiście mogę.
-Ależ
oczywiście. Yuri. Mogę cię prosić?
-Jasne.
Poszła. Prawnik
usiadł i wyciągnął jakieś papiery. Zrobiło mi się słabo na
samą myśl. Przyszła Yuri. Niosła pięć szklanek. I coś jeszcze.
Podała mi pudełko. No tak. Moje tabletki. Od kilku dni ich nie
brałam. Prawnik zauważył co mam w ręce i odchrząknął.
-Jak wygląda
pani stan majątkowy? Czy jest pani w stanie utrzymać siebie i
brata?
-Proszę pana.
Jestem w stanie utrzymać nawet naszą czwórkę tak jak stoimy tutaj
w pokoju. Na koncie mam miliardy albo i więcej. Mój brat także ma
otwarte konto, aby mógł zbierać sobie pieniądze i je wydawać na
swoje prywatne sprawy. Nawet pan nie wie do kogo pan przyszedł.
Prawda?
-Tak. Po części
prawda. Pan Shu udzielił mi kilka informacji. Nie wszystkie.
-To oznacza, że
pan Shu ci do końca nie ufa.
-Jestem jego
pracownikiem. Najlepszym w tym co robimy. Jak może mi nie ufać?!
-Panie. Proszę
się uspokoić. Gniewem niczego nie ustalimy.
-To prawda.
Przepraszam.
Yuri stanęła
za mną, a chłopcy stali obok fotela na którym siedziałam.
Dodawali mi otuchy. Porozmawiał z bratem, później z Yuri. Z Sorą
nie chciał rozmawiać. A ten za to jak najszybciej chciał stamtąd
uciec. Po rozmowie dostaliśmy informację, że się kancelaria z
nami skontaktuje i wyszedł. Zostałam sama przez chwilę. Wzięłam
szybko tabletkę i przymknęłam oczy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz