Obudziły mnie pocałunki
zielonowłosego.
-Dzień dobry Aniele – uśmiechnął
się Midorima.
-Dzień dobry.
-Jak się spało?
-Całkiem dobrze. Dziękuję.
-Chcesz poznać moich kolegów z
gimnazjum?
-Hai – od razu się ożywiłam. -
Kiedy i o której?
-Spokojnie. Jesteśmy umówieni z
chłopakami na dzisiaj na godzinę 15:00. Więc spokojnie możemy
zjeść obiad i tam pójść.
-Jasne. A teraz która godzina?
-12:20. A co?
-Bo muszę naszykować jakieś ubrania.
-Ok. Ale wiesz, że nie musisz się
stroić?
-Wiem, ale chcę wyglądać jakoś na
naszym pierwszym spotkaniu.
-Rozumiem. Głodna?
-Odrobinę.
-Zaraz coś przygotuję.
-Sama mogę sobie zrobić śniadanie –
powiedziałam z wyrzutem.
-Wiem. Ale jesteś moim gościem, więc
nie powinienem ci pozwolić zrobić wtedy obiadu i prania.
-Midorima... Przynajmniej tak mogę się
odwdzięczyć za twoją pomoc.
-Nie musisz się odwdzięczać.
Wystarczy, że jesteś ze mną.
-Mido... - znów mnie pocałował. Ale
ten pocałunek był inny niż pozostałe. Było w nim tyle uczucia,
którego nie byłabym w stanie zaakceptować w prawdziwym świecie.
-Kocham cię Yumihiko – powiedział
między jednym pocałunkiem a drugim. Chciałam wierzyć w jego
słowa. Ale jakoś nie umiałam. Z oczu pociekły mi łzy. - Yumi?
-Gome. To ze szczęścia.
-Mój słodki Anioł. Kocham cię.
-Ja ciebie też Midorima – kun.
-Mów mi po prostu Midorima. Dobrze?
-Hai – odpowiedziałam szczęśliwa i
znów jego usta na moich. - Mido. Chcę się przebrać. Pozwolisz mi?
-Nie ma sprawy. Pokaż co wybrałaś.
Wstałam i poszłam do swojej sypialni.
Wybrałam dwie sukienki i dodatki. Buty oczywiście na szpilce, ze
względu na to, że chłopak był wysoki, a ja niestety niska.
Wróciłam do sypialni zielonowłosego i pokazałam co wybrałam.
-Zdecydowanie ta sukienka i te buty.
-Ok. To te odniosę tylko do siebie i
możemy się powoli szykować.
-Co chcesz na obiad?
-Hmmm... Może dzisiaj zjemy na
mieście?
-No dobrze. Skoro chcesz, to za godzinę
wychodzimy. Do Akashiego się trochę jedzie więc obiad musimy
zdążyć zjeść przed odjazdem autobusu.
-Nie ma sprawy. Będę gotowa za pół
godziny.
-Dasz radę się tak szybko naszykować?
-No jasne. Pomożesz mi z włosami?
-Z przyjemnością – uśmiechnął
się i podszedł do szafy. Sam wybrał sobie komplet ubrań, a ja w
międzyczasie poszłam do łazienki się przebrać.
-Gotowa. Jeszcze tylko włosy –
powiedziałam wychodząc z pomieszczenia, gdy stanęłam przy
drzwiach łazienki i gapiłam się na jego tył cała zarumieniona.
Przełknęłam szybko ślinę i wróciłam do pomieszczenia, z
którego wyszłam. „Nie mogę teraz wyjść.”
-Yumi? - zapukał zielonowłosy do
łazienki. - Wszystko w porządku?
-Tak. Już wychodzę – mój głos
zdradził moje uczucia. Zawahał się w nieodpowiednim momencie.
Wyszłam ze spuszczoną głową. Mido dźwignął ją dotykając
podbródka. Pocałował mnie, przez co jeszcze bardziej się
zarumieniłam.
-Wyglądasz uroczo. Dlaczego tak nagle
uciekłaś?
-Ja... zobaczyłam cię... i... się
spłoszyłam....
-Spokojnie. Nie zrobię nic, przez co
miałabyś czuć się niezręcznie – złapał mnie za rękę i
przyciągnął do siebie. Obejmował mnie dopóki nie zadzwonił
jego telefon. - Przepraszam na moment.
-Nie ma sprawy.
Odszedł ode mnie i odebrał.
-Ale jak to? Zaraz będzie samochód?
…. No dobrze. Zejdziemy i będziemy czekać – rozłączył się i
spojrzał na mnie. - Przykro mi, ale zaraz mamy samochód i Akashi
prosił byśmy nim przyjechali do niego.
-A nasz obiad?
-Nie tylko ja znalazłem sobie kogoś,
więc kapitan zaprasza nas wszystkich na uroczysty obiad, po którym
nastąpi spotkanie.
-Rozumiem. No to nie mamy innego wyboru
jak pójść.
-Naprawdę nie smuci cię to?
-Odrobinę bo chciałam zjeść obiad
we dwoje. Ale trudno się mówi.
-Skoro tak stawiasz sprawę. Chodźmy.
Samochód czeka.
Złapał mnie za rękę i wyprowadził
z mieszkania. Limuzyna już czekała, a kierowca otwierał nam drzwi.
Pojechaliśmy. Na miejscu byliśmy po pół godzinie. Czerwonowłosy
czekał przed drzwiami na gości. Zbliżyliśmy się i ukłoniliśmy.
-Witam w rezydencji rodziny Seijuro.
Proszę przejdźcie do jadalni. Służący was zaprowadzi.
-Dziękujemy Akashi – sama.
Ruszyliśmy w głąb mieszkania. W
jadalni znajdował się już Kuroko, Kagami oraz Murasakibara. Cała
trójka z partnerkami.
-Konichiwa Midorima – kun – odezwał
się niebieskooki.
-Konichiwa. Usiądź Yumihiko –
podszedł do miejsc zarezerwowanych dla nas. Usiadłam i przysunął
mnie do stołu. Zarumieniłam się, a on usiadł obok mnie.
Zaczekaliśmy na pozostałych. W końcu przyszła pozostała trójka
również z dziewczynami. Usiedli do stołu i wniesiono posiłek. Od
razu wiedziałam, że tu nie pasuję. Spojrzałam kątem oka na
zielonowłosego. Sam również był speszony, ale wiedział dokładnie
czym co się je. Rozejrzałam się po dziewczynach. Każda patrzała
na stół nie wiedząc co robić.
-Drogie Panie. Proszę zjedzcie coś –
odezwał się Akashi.
-Prosimy o wybaczenie Akashi – sama.
To pierwszy raz jak uczestniczymy w takim uroczystym obiedzie.
-Pierwszy? - odezwała się cała
siódemka.
-Gomenesai Midorima – kun. Nie
powinnam była z tobą przyjeżdżać. Nie pasuję tutaj –
powiedziałam ze smutkiem. Każda z nas zaczęła przepraszać
swojego chłopaka. Siedziałyśmy ze spuszczonymi głowami, a po
chwili wstałyśmy i wyszłyśmy. Albo raczej stamtąd uciekłyśmy.
Znalazłyśmy wyjście z tego obszernego miejsca, ale trafiłyśmy
tylko do ogrodu. Usiadłyśmy na ławeczkach blisko siebie i
wszystkie wycierałyśmy łzy z policzków.
-Gdybym wiedziała, że Kuroko mnie
zaprosił na taki obiad nie zgodziłabym się.
-Wiecie, że okryłyśmy swoich
mężczyzn hańbą uciekając z jadalni?
-Doskonale to wiemy.
Zauważyłam ruch na ścieżce i się
poderwałam ze swojego miejsca.
-Szukają nas.
-I nie znajdą – odezwała się
dziewczyna Seijuro. - Specjalnie wybrałam to miejsce. Jest tylko
jedno wejście i wyjście stąd. I ja mam klucz do niego. Nie wejdą
tu.
-Dobrze pomyślane.
-Dokładnie.
Siedziałyśmy tam do wieczora powoli
zasypiając. Zamknęłam oczy i momentalnie poleciałam do przodu.
Złapały mnie czyjeś ramiona i przytuliły.
-Yumi – szept koło mojego ucha. -
Zaopiekuję się tobą. - A po tym głucha ciemność.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz