8 lutego 2016

Zielony Sylwester - część 8

Budził mnie śpiew ptaków. Gdy otworzyłam oczy nie wiedziałam gdzie się znajduję. Obok mnie nikogo nie było. Usiadłam gwałtownie na łóżku. „Jak ja się tu znalazłam?”. Zapukano do pomieszczenia, w którym siedziałam.
-Panienko Asagawa? Obudziła się już Panienka?
-Tak.
-Mogę wejść?
-Oczywiście. Wejdź proszę.
W drzwiach stanęła służąca i niosła ubranie na zmianę.
-Przygotować dla Panienki kąpiel?
-Dziękuję. Przepraszam. Gdzie ja jestem?
-Nadal w rezydencji Seijuro.
-Rozumiem. Dziękuję. A gdzie jest zielonowłosy chłopak, z którym tu przybyłam?
-Uczestniczy w śniadaniu wraz z innymi Panami.
-Rozumiem. Poproszę o tą kąpiel i możesz pójść.
-Oczywiście Panienko.
Przygotowała wszystko w łazience i wyszła z pokoju. Po kąpieli siedziałam na łóżku i patrzałam na widoki za oknem. Ponownie zapukano do pokoju.
-Yumi? Mogę wejść?
-Oczywiście.
Midorima zamknął za sobą i mnie przytulił.
-Wystraszyłyście nas wczoraj.
-Gome.
-Nie przepraszaj. To raczej my powinniśmy was przeprosić za to, że nie uświadomiliśmy was o takim obiedzie. Głodna?
Odwróciłam głowę w jego stronę na myśl o jedzeniu.
-Zdecydowanie głodna jesteś. Zapraszam.
-Ale...
-Spokojnie. Jeśli chcesz to możemy poprosić służbę o przyniesienie posiłku.
-Bardzo bym chciała.
-No dobrze. Zaczekaj chwilkę.
Podszedł do drzwi i poprosił o pożywne śniadanie i dwie gorące herbaty. Po czym usiadł obok i znów mnie przytulił. Wtuliłam głowę w jego ramię.
-Zbieramy się o czternastej w salonie by porozmawiać na temat imprezy sylwestrowej. Chcesz w niej uczestniczyć?
-Tak. Bardzo chętnie.
Przyniesiono posiłek. Zjadłam go na spokojnie, a Mido wypił swoją herbatę przy okazji podkradając mi truskawki z talerzyka. Uśmiechnęłam się.
-Nareszcie uśmiech. Od wczoraj byłaś jakaś przybita.
-Gome. Która godzina?
-13:30. Za chwilę idziemy. Na pewno chcesz pójść?
-Tak. Nie zostawię cię już ani na sekundę.
-Dobrze to słyszeć.
Zapukano do naszych drzwi.
-Proszę.
-Witam Yumihiko – sama. Gotowa na spotkanie?
-Tak. Chodźmy Midorima – kun.
-No jasne – powiedział zielonowłosy, złapał mnie za rękę i wyszliśmy. W salonie już byli wszyscy.
-Usiądźcie proszę – zaprosiłem was wszystkich by omówić wczorajsze zachowanie naszych drogich Pań oraz uroczystość Nowego Roku. A więc zaczynając. Nasze drogie – w tym momencie wszyscy faceci wstali i ustawili się w jednym rzędzie. - Najmocniej was przepraszamy – ukłonili się. Każdy podszedł do swojej wybranki i ją pocałował oraz wręczył bukiet róż.
-Akashi – san – odezwałam się pierwsza. - Nie musieliście przepraszać. To nasza wina, gdyż nie należymy do wyższych sfer. A jednak nas tu do siebie zaprosiłeś. To był naprawdę odważny czyn sądząc po tym jak nas traktowałeś.
Wstałam i podeszłam do czerwonowłosego. Delikatnie się ukłoniłam.
-Yumi?
-Midorima. Zostaw. Zachowała się z godnością. Jako jedyna zresztą – spiorunował swoją dziewczynę. Ta cała zesztywniała. Wróciłam na swoje miejsce obok zielonowłosego.
-A teraz przejdźmy do drugiej sprawy, która nas tu ściągnęła. A mianowicie Sylwester i Nowy Rok. Te dwa dni zbliżają się zastraszająco szybko. Mam nadzieję, że nie robiliście sobie żadnych planów na te dni. Zostaliście właśnie zaproszeni na imprezę do tej rezydencji – chłopcy omawiali sprawy trunków i przystawek, a my dziewczyny sprawę muzyki.
-Zróbmy mieszaną listę odtwarzania zależną od gustów naszych i facetów.
-Świetny pomysł – odpowiedziały zgodnie chórem. Z wyjątkiem mnie. Spojrzałam w stronę Midorimy. Również na mnie spojrzał i się uśmiechnął. Odwzajemniłam uśmiech, po czym znów posmutniałam, gdy wróciłam do naszej rozmowy.
-A więc Yumihiko – sama. Jakiej muzyki słuchasz najczęściej?
-Ja? Cóż. Różnej. Najczęściej jednak od Yirumy.
-To znaczy?
-Piosenki o miłości, albo raczej melodie grane na pianinie.
-Hmm... Też mogą być. Co jeszcze?
-Rock.
-No to nieźle – powiedziała i się uśmiechnęła. - A Midorima – san?
-Co on?
-Czego słucha?
-Nie wiem. Spotykamy się od niedawna.
-Słyszałam, że mieszkasz u niego.
-Skąd takie pogłoski?
-Od Akashiego – samy.
-Rozumiem.
„Głupia dziewucha! Zobaczysz! Będziesz kiedyś chciała pomocy! Idź do siebie idiotko! Nie potrzebujemy Cie tu!” Złapałam się za głowę.
-Yumihiko – san?! - usłyszałam, zanim straciłam przytomność.

Brak komentarzy: