Budził mnie śpiew ptaków. Gdy
otworzyłam oczy nie wiedziałam gdzie się znajduję. Obok mnie
nikogo nie było. Usiadłam gwałtownie na łóżku. „Jak ja się
tu znalazłam?”. Zapukano do pomieszczenia, w którym siedziałam.
-Panienko Asagawa? Obudziła się już
Panienka?
-Tak.
-Mogę wejść?
-Oczywiście. Wejdź proszę.
W drzwiach stanęła służąca i
niosła ubranie na zmianę.
-Przygotować dla Panienki kąpiel?
-Dziękuję. Przepraszam. Gdzie ja
jestem?
-Nadal w rezydencji Seijuro.
-Rozumiem. Dziękuję. A gdzie jest
zielonowłosy chłopak, z którym tu przybyłam?
-Uczestniczy w śniadaniu wraz z innymi
Panami.
-Rozumiem. Poproszę o tą kąpiel i
możesz pójść.
-Oczywiście Panienko.
Przygotowała wszystko w łazience i
wyszła z pokoju. Po kąpieli siedziałam na łóżku i patrzałam na
widoki za oknem. Ponownie zapukano do pokoju.
-Yumi? Mogę wejść?
-Oczywiście.
Midorima zamknął za sobą i mnie
przytulił.
-Wystraszyłyście nas wczoraj.
-Gome.
-Nie przepraszaj. To raczej my
powinniśmy was przeprosić za to, że nie uświadomiliśmy was o
takim obiedzie. Głodna?
Odwróciłam głowę w jego stronę na
myśl o jedzeniu.
-Zdecydowanie głodna jesteś.
Zapraszam.
-Ale...
-Spokojnie. Jeśli chcesz to możemy
poprosić służbę o przyniesienie posiłku.
-Bardzo bym chciała.
-No dobrze. Zaczekaj chwilkę.
Podszedł do drzwi i poprosił o
pożywne śniadanie i dwie gorące herbaty. Po czym usiadł obok i
znów mnie przytulił. Wtuliłam głowę w jego ramię.
-Zbieramy się o czternastej w salonie
by porozmawiać na temat imprezy sylwestrowej. Chcesz w niej
uczestniczyć?
-Tak. Bardzo chętnie.
Przyniesiono posiłek. Zjadłam go na
spokojnie, a Mido wypił swoją herbatę przy okazji podkradając mi
truskawki z talerzyka. Uśmiechnęłam się.
-Nareszcie uśmiech. Od wczoraj byłaś
jakaś przybita.
-Gome. Która godzina?
-13:30. Za chwilę idziemy. Na pewno
chcesz pójść?
-Tak. Nie zostawię cię już ani na
sekundę.
-Dobrze to słyszeć.
Zapukano do naszych drzwi.
-Proszę.
-Witam Yumihiko – sama. Gotowa na
spotkanie?
-Tak. Chodźmy Midorima – kun.
-No jasne – powiedział zielonowłosy,
złapał mnie za rękę i wyszliśmy. W salonie już byli wszyscy.
-Usiądźcie proszę – zaprosiłem
was wszystkich by omówić wczorajsze zachowanie naszych drogich Pań
oraz uroczystość Nowego Roku. A więc zaczynając. Nasze drogie –
w tym momencie wszyscy faceci wstali i ustawili się w jednym
rzędzie. - Najmocniej was przepraszamy – ukłonili się. Każdy
podszedł do swojej wybranki i ją pocałował oraz wręczył bukiet
róż.
-Akashi – san – odezwałam się
pierwsza. - Nie musieliście przepraszać. To nasza wina, gdyż nie
należymy do wyższych sfer. A jednak nas tu do siebie zaprosiłeś.
To był naprawdę odważny czyn sądząc po tym jak nas traktowałeś.
Wstałam i podeszłam do
czerwonowłosego. Delikatnie się ukłoniłam.
-Yumi?
-Midorima. Zostaw. Zachowała się z
godnością. Jako jedyna zresztą – spiorunował swoją dziewczynę.
Ta cała zesztywniała. Wróciłam na swoje miejsce obok
zielonowłosego.
-A teraz przejdźmy do drugiej sprawy,
która nas tu ściągnęła. A mianowicie Sylwester i Nowy Rok. Te
dwa dni zbliżają się zastraszająco szybko. Mam nadzieję, że nie
robiliście sobie żadnych planów na te dni. Zostaliście właśnie
zaproszeni na imprezę do tej rezydencji – chłopcy omawiali sprawy
trunków i przystawek, a my dziewczyny sprawę muzyki.
-Zróbmy mieszaną listę odtwarzania
zależną od gustów naszych i facetów.
-Świetny pomysł – odpowiedziały
zgodnie chórem. Z wyjątkiem mnie. Spojrzałam w stronę Midorimy.
Również na mnie spojrzał i się uśmiechnął. Odwzajemniłam
uśmiech, po czym znów posmutniałam, gdy wróciłam do naszej
rozmowy.
-A więc Yumihiko – sama. Jakiej
muzyki słuchasz najczęściej?
-Ja? Cóż. Różnej. Najczęściej
jednak od Yirumy.
-To znaczy?
-Piosenki o miłości, albo raczej
melodie grane na pianinie.
-Hmm... Też mogą być. Co jeszcze?
-Rock.
-No to nieźle – powiedziała i się
uśmiechnęła. - A Midorima – san?
-Co on?
-Czego słucha?
-Nie wiem. Spotykamy się od niedawna.
-Słyszałam, że mieszkasz u niego.
-Skąd takie pogłoski?
-Od Akashiego – samy.
-Rozumiem.
„Głupia dziewucha! Zobaczysz!
Będziesz kiedyś chciała pomocy! Idź do siebie idiotko! Nie potrzebujemy Cie tu!”
Złapałam się za głowę.
-Yumihiko – san?! - usłyszałam,
zanim straciłam przytomność.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz