Skoro Sylwester za nami zapraszam do czytania sylwestrowego Spin-offa :D
Yumihiko Asagawa. Podróżuję między
moim wymiarem, a światem anime. Tuż przed wypadkiem znalazłam
sposób by przenieść swoją duszę do anime. Nikt nie pochwalał
mojego zachowania. No cóż. Byłam młoda i głupia. Nie miałam
życia towarzyskiego więc nie dziwię się, że byłam aspołeczna.
Święta Bożego Narodzenia minęły. Zbliżał się Sylwester i Nowy
Rok. Dlaczego postanowiłam zmienić wtedy plany, które miałam z
rodziną? Nie mam pojęcia. Coś mnie ciągnęło do KnB. Zamknęłam
się w swoim pokoju, założyłam słuchawki, włączyłam anime i
zasnęłam. Dusza przeniosła się do anime. Długie fioletowe włosy
rozwiewał wiatr. Ludzie dziwnie się na mnie patrzyli. Zastanawiali
się pewnie skąd się tu wzięłam. Dla mnie to nie problem. Od
zawsze czułam na sobie dziwny wzrok innych. Za każdym razem gdy
wychodziłam z domu. Spuszczałam wtedy głowę i szłam przed
siebie. Tak i teraz zrobiłam. Przeszłam się do parku, gdy na
boisku zauważyłam czerwonowłosego Kagamiego i starającego się z
nim zmierzyć Kuroko. Przyglądałam się im z daleko. Po co kusić
los? I tak nie zamierzałam być tu dłużej niż to potrzebne.
Chciałam po prostu trochę posiedzieć w parku i popatrzeć w
gwiazdy. Miałam na sobie letnią sukienkę, sandałki na niskim
obcasie i nic więcej. Usiadłam na ławce, ale zapowiadała się
chłodna noc. Chciałam już wstać i poszukać jakiegoś
cieplejszego miejsca do mojej obserwacji, gdy usłyszałam szelest
liści w ciemnej ścieżce.
-Patrzcie kogo my tu mamy? Gdzie ci tak
śpieszno moja droga?
-Może się ogrzejemy nawzajem?
Zauważyłam wtedy czterech facetów.
Mocno podpitych. A moja linia obrony? Słaba jak zawsze. Ucieczka?
Nie wchodziła w grę. I tak by mnie złapali. Ale musiałam
spróbować chociaż. Wstałam i się odwróciłam by biec. Zagrodził
mi drogę.
-Ptaszyna chce uciec? Nie ładnie. Może
sobie na nią zapolujemy?
-Jestem za. Kto ją złapie tego
nagroda.
Śmiali się, a ich wzrok błądził po
mym ciele. Uciekłam nie znając nawet drogi. W pewnym momencie
zahaczyłam o coś i upadłam jak długa na ziemię.
-Znalazłem! - krzyk jednego.
-To bierz ją!
-Chodź tu do mnie moja mała. Czas na
nagrodę za złapanie cię.
Złapał mnie za ręce i obrócił na
plecy. Moje ciało zaczęło się trząść ze strachu. Późna noc,
nikogo wokół.
-Pomocy!!! - mój krzyk poniosło echo
nocy. Nie mogłam na nikogo liczyć w tej chwili. A jednak ktoś się
zjawił, gdy ten położył swoje ręce na moich piersiach.
-Zostawcie ją!
-Lepiej stąd spieprzaj gówniarzu!
-Najpierw ją stąd zabiorę.
-Niby za kogo się masz?
-Jestem tylko licealistą. Radzę
zabrać ręce od niej.
-Przerywasz nam zabawę. Mam do niej
prawo. Wygrałem ją.
-To prawda? - pytanie skierowane do
mnie. Ze strachem popatrzyłam w jego kierunku i pokiwałam, że nie.
Facet, który mnie trzymał podniósł rękę z zamiarem uderzenia
mnie. Wystraszyłam się. Chłopak złapał jego ramię zanim te
zdążyło ruszyć.
-Kobietę chcesz uderzyć? Jesteś
zwykłym śmieciem. Ona nie jest żadną nagrodą.
-Gówniarz będzie mi morały prawić?
Nie w tym życiu.
Złapał go za koszulkę. Już go miał
uderzyć, gdy ten upadł na ziemię i trzymał się za brzuch.
-Który kolejny? - zapytał się
pozostałych. - Bierzcie lepiej swojego kolegę i spadajcie stąd
zanim wezwę policję.
Uciekli od razu. Chłopak spojrzał na
mnie.
-Nic ci nie jest?
-Nieee.... Dziękuję za pomoc....
Wcale nie musiałeś....
-Wiem, że nie. Ale chciałem pomóc.
Objęłam się rękoma.
-Zimno ci?
-Trochę.
Nałożył na moje ramiona swoją
kurtkę i pomógł mi wstać.
-Gdzie mieszkasz?
-Nie pamiętam.... nic nie pamiętam....
- posmutniałam.
-A jak masz na imię?
-Yumihiko...
-To może przenocujesz u mnie?
Obiecuję, że nic ci nie zrobię.
-Chętnie. Dziękuję za pomoc. Jakoś
się ci odwdzięczę, Panie...
-Midorima. Shintarou Midorima.
-Midorima – kun. Naprawdę się jakoś
odwdzięczę.
-Chodźmy już bo jeszcze bardziej
marzniesz.
-A ty nie?
-Jestem po treningu. Więc jestem
rozgrzany. Właśnie. Mój lucky item. Gdzie on jest?
-Pomóc ci go poszukać?
-Jeśli możesz. Figurka susła z
monetą....
-Rozumiem – przerwałam mu. - Jakiej
wielkości?
-Mniej więcej takiej – pokazał mi.
- Dziękuję, że pomimo tego, że tak marzniesz w tej sukience, to
mi chcesz pomóc.
-Ty również mi pomogłeś.
-No niby tak. Szybko go znajdźmy i
chodźmy do mieszkania.
-Hai – uśmiechnęłam się i
zaczęliśmy szukać. Znalazłam go w jakimś krzaku. - Mam go
Midorima – kun!
-To wspaniale. W takim razie chodźmy
już.
Okryłam się szczelniej jego kurtką i
ruszyliśmy, gdy zebrał swoje rzeczy. Zaprowadził mnie do jakiegoś
wieżowca, w którym było chyba z 15 pięter. Wjechaliśmy na 4, i
poprowadził mnie do jednych z drzwi. Szybko je otworzył i wpuścił
przodem.
-Jest tu cieplej niż na dworze. Chcesz
herbatę czy może kawę?
-Jeśli mogę prosić to coś
rozgrzewającego.
-Jasne. Usiądź sobie w salonie.
-Hai.
Znalazłam go bez problemu. Usiadłam i
zaczekałam na chłopaka. Strach opuścił moje ciało i nawet nie
wiem, kiedy oczy mi się zamknęły.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz