14 stycznia 2016

Zielony Sylwester - część 3

-Midorima – kun? Mogę o coś zapytać?
-Oczywiście.
-Gdzie Twój Lucky Item?
-Jest nim dzisiaj brelok do kluczy. A żeby go nie zgubić tak jak wczoraj, to przyczepiłem go do kluczy.
-Rozumiem – uśmiechnęłam się.
-To jak? Co sobie przypomniałaś?
-Dawną siebie. Aspołeczną dziewczynę, którą byłam.
-Rozumiem.
-Nie chcę o niej pamiętać odkąd cię poznałam – zaszlochałam. Od razu zielonowłosy mnie przytulił.
-Nie płacz Aniele. Co ty na to, abym ci jutro pokazał okolicę?
-Nie chcę byś opuszczał szkołę i treningi. Wiem jakie to dla ciebie ważne.
-Dziękuję za troskę o moją szkołę, ale jutro jest sobota, więc i tak nigdzie się nie wybierałem.
-Rozumiem. Chętnie zwiedzę z tobą to miasto. Może coś sobie przypomnę.
-Nie musisz się spieszyć z powrotem twoich wspomnień. Naprawdę.
-Wiem. Ale chcę i tak sobie przypomnieć.
-Jasne. Tylko nie płacz już proszę.
-Dobrze.
-Herbata smakowała?
-Tak. Dzięki niej byłam w stanie zjeść cokolwiek. Dziękuję.
-Proszę. Cieszę się, że ci już lepiej. Może naszykuję ci już kąpiel?
-Posiedźmy tak jeszcze chwilkę jeśli możemy... - od razu się zarumieniłam i wtuliłam twarz w jego tors.
-Yumihiko?
-Hmm...?
-Wszystko w porządku?
-Yhm...
-Na pewno?
-Tak. Przepraszam. Chyba jednak się już położę.
-Oi! Wszystko ok?
-Taa.... Jestem trochę zmęczona. I tyle.
-Odprowadzę cię.
-Nie trzeba. Mam pokój tuż za zakrętem.
-No dobrze.
Poszłam do siebie. Usiadłam na łóżku, objęłam kolana ramionami i zaczęłam szlochać. „Miałam zasady wchodząc pierwszy raz do anime. Teraz je złamałam. Zakochałam się w fikcyjnej postaci. Dlaczego to tak musi boleć?” Chłopak zapukał do drzwi, ale nie odpowiadałam. Nie chciałam by widział mnie w takim stanie.
-Yumihiko? Na pewno wszystko w porządku?
-Tak – odpowiedziałam między kolejnymi falami płaczu. - Jest okej.
-Otworzysz?
-Nie. Nie chcę byś mnie widział w takim stanie.
-Yumi... Proszę. Otwórz – prosił mnie tak przez pół godziny. W którymś momencie się położyłam i zasłoniłam uszy.


„Czterech facetów zaczęło się do mnie dobierać. Krzyczałam, ale nikt nie nadchodził. Dlaczego to mnie zawsze spotykają te najgorsze rzeczy?
-Yumi!!! Obudź się!!!
Co? Kto? Gdzie? Nadal krzyczałam, gdy poczułam coś miękkiego na swoich ustach.” Otworzyłam oczy. Nade mną wisiał zielonowłosy. Zasłoniłam usta ręką.
-Yumi? Już się obudziłaś?
-Co?
-Krzyczałaś przez sen. Starałem się cię obudzić delikatnie, ale nic nie skutkowało.
-Po... pocałowałeś mnie....
-Przepraszam! - od razu się ode mnie odsunął. Złapałam go za rękę.
-Nie odchodź. To było... przyjemne – powiedziałam i się uśmiechnęłam. - Dziękuję, że mnie obudziłeś.
-Nic się nie stało.
-Zostaniesz ze mną do rana?
-Chcesz tego?
-Tak. Zostań. Proszę.
-No dobrze.

Wszedł pod kołdrę i mnie przytulił. Wtuliłam się w niego i tak oboje zasnęliśmy. Tym razem nic mi się nie śniło. Może to i dobrze? I tak sprawiam kłopot Midorimie, a ten i tak się o mnie troszczy. Poranek nadszedł dosyć szybko.

Brak komentarzy: