14 stycznia 2016

Zielony Sylwester - część 4

Ostrożnie wstałam, by nie obudzić chłopaka. Skorzystałam z łazienki i chciałam pójść do kuchni, ale śniadanie już leżało na kolanach Midorimy.
-Jak...?
-Nie spałem już od dłuższego czasu, więc wstałem wcześniej i przygotowałem śniadanie.
-Rozumiem – uśmiechnęliśmy się i dołączyłam do zielonowłosego. Postawił tacę między nami i spożyliśmy posiłek w ciszy i spokoju.
-Midorima – kun. Dziękuję, że zostałeś ze mną w nocy.
-Nie potrafiłbym cię zostawić, gdy śnią ci się koszmary.
-Dziękuję – zarumieniłam się. „Nie no znowu?! Dlaczego ja tak na niego reaguję?”
-Yumi?
-Hmm...?
-Okej?
-Tak.... Nie.... Chyba tak....
-Chwileczkę.
-Co?
-Miałaś odrobinę dżemu na policzku – starł mi go jednym palcem. I jego ręka tam została. Wtuliłam się w nią.
-Yumi....
-Hmm.... Ojć. Przepraszam – od razu się odsunęłam.
-Nie. Nie. Mogłaś tak zostać. Twoja skóra jest taka delikatna...
-Mido...
Jego usta na moich. Przymknęłam oczy, a on pogłębił pocałunek. Ale oboje potrzebowaliśmy powietrza do oddychania, więc oderwaliśmy się od siebie.
-Midorima?
-Przepraszam Yumihiko.
-Nie przepraszaj. To było dla mnie coś nowego, ale i przyjemnego.
-Coś nowego? - zapytał zaciekawiony. Spuściłam wzrok i kiwnęłam przytakująco głową. - Przepraszam, że pytam. Ale ciekawi mnie teraz jedna sprawa.
-Pytaj. Lepiej mieć to za sobą.
-Jes... Jesteś... dziewicą? - wydusił z siebie.
-T.. Tak – odpowiedziałam jeszcze bardziej się czerwieniąc.
-A chciałabyś to kiedyś zrobić?
-Tylko z osobą, którą pokocham ze wzajemnością.
-Rozumiem – powiedział i się uśmiechnął. Odwzajemniłam nieśmiało uśmiech. - No to jesteśmy po śniadaniu. Ubierz się w coś wygodnego. Zabieram cię na miasto.
-Jasne. Gdzie mnie dokładnie zabierasz?
-Zobaczysz – uśmiechnął się i wstał z łóżka. Pozbierał naczynia i wyszedł. Szybko się ubrałam i zaczęłam szukać chłopaka. Znalazłam go w kuchni, pakującego do plecaka drugie śniadanie.
-Mido...? Po co aż tyle?
-Będziemy cały dzień na mieście i w miejscach gdzie sklepów i restauracji nie ma, więc lepiej być przygotowanym na ewentualny postój.
-No tak. Dziękuję Midorima za to co robisz dla mnie.
-Aniele. To dla mnie przyjemność oprowadzić cię po naszym mieście.
-Dlaczego mnie tak nazywasz?
-Jak? Aniele? - zapytał zdziwiony.
-Tak.
-Piękniejszej istoty niż anioły nie ma, a ty również jesteś piękna. Piękniejsza od dziewczyn, które znam.
-Dziękuję za komplement.
-Gotowa?
-Hai – odparłam od razu.
-No to ruszamy.
Wyszliśmy z jego mieszkania i ruszyliśmy. Oprowadzał mnie po najciekawszych miejscach w pobliżu jego mieszkania. Po kilku godzinach zrobiliśmy sobie krótką przerwę.
-Dajesz radę Yumi?
-Co to? Midorima na spacerze z dziewczyną?
-Cześć Takao. Co cię tu sprowadza?
-Zastanawiałem się z trenerem dlaczego opuszczasz treningi. Teraz już wiem dlaczego – spojrzał na mnie. Schowałam się za Midorimę. Bałam się go.
-Spokojnie Yumihiko. On ci nic nie zrobi.
-Dokładnie. Nie skrzywdziłbym muchy.
-I tak ci nie ufam, więc proszę trzymaj się z daleka ode mnie.
-Takao. Proszę powiedz trenerowi, że zjawię się na treningu pod warunkiem, że ona będzie mogła na nim przebywać.
-Jasne. Zadzwonię później z wieściami od trenera.
-Dzięki Takao.
-Proszę. Na razie.
-Do zobaczenia w szkole – poszedł, a ja wciąż kryłam się za zielonowłosym. -Yumihiko?
-Tak?
-Dlaczego się przed nim schowałaś?
-Miał głos podobny do jednego z facetów z tamtego wieczora.
-Rozumiem. Nie wychodzisz z domu sama. Zrozumiano?
-Hai – odpowiedziałam.
-Chodźmy już.
-Ok.
Poszliśmy dalej. Pokazał mi punkt widokowy.
-Jak tu pięknie – uśmiechnęłam się zachwycona.
-Chciałem ci ten widok pokazać. Chociaż nie pamiętam dlaczego.
-Dziękuję Midorima – kun.
Chłopak mnie przytulił i staliśmy tam do zachodu słońca. Wtedy widok był o wiele lepszy. Midorima mnie pocałował zanim poszliśmy do domu. Był wyższy ode mnie, ale mnie to nie przeszkadzało. Przez całą drogę do domu trzymał mnie za rękę. Po kolacji siedzieliśmy w salonie, gdy zadzwonił jego telefon.
-Takao? I co?
-Może przyjść. Ale masz być na treningach.
-Dzięki Takao.
-Nie ma sprawy. Do zobaczenia w szkole.
Patrzałam na niego zaciekawiona.
-I jak?
-Możesz być na naszych treningach.
-Hura! - krzyknęłam i wtuliłam się w zielonowłosego.
-Yumi?
-Hai?
-Może napijemy się czegoś mocniejszego?
-To znaczy?
-Za kilka dni jest koniec roku. Spędzam go z chłopakami z gimnazjum. Chciałabyś pójść?
-Chętnie – uśmiechnęłam się.
-Muszę tylko uprzedzić Akashiego, że będzie jedna dodatkowa osoba.
-Dziękuję – przytuliłam się do niego i zasnęłam. Czułam jak mnie podnosi i zanosi do pokoju. Później już nic.

Brak komentarzy: