Gdy otworzyłam oczy nie wiedziałam
gdzie teraz jestem. Do pokoju wszedł chłopak.
-Jak się spało?
-Dobrze. Jak ja się tu znalazłam? -
okryłam się bardziej kołdrą.
-Znalazłem cię śpiącą na kanapie,
więc przeniosłem cię do tego pokoju. Chyba nie jesteś złą za
to?
-Nie. Dziękuję, że się tak o mnie
troszczysz...
-Zostań tutaj póki twoje wspomnienia
nie wrócą. Dobrze?
-Ale nawet nie wiem kiedy mogą
powrócić.
-To nic. Ten pokój mam zarezerwowany
dla gości. A ty jesteś moim gościem więc możesz tutaj spać.
-Hai – posmutniałam. Dlaczego nic
nie pamiętam? - Tylko nie mam żadnych swoich rzeczy tutaj.
-O to się nie martw. Kupimy ci coś
jak wrócę ze szkoły. Dobrze?
-Hai.
-A w międzyczasie, gdy mnie nie będzie
odpocznij sobie. Pieniądze zostawiłem na stole w kuchni, gdybyś
chciała pójść do sklepu po coś. Kanapki masz w lodówce
przygotowane. Obiad zrobię jak wrócę. Będę szczęśliwy jeśli
zostaniesz tu ze mną.
-Dobrze. Zostanę. Powodzenia w szkole.
Miłego dnia – uśmiechnęłam się.
-Udanego dnia Yumihiko. Nie zmuszaj się
do przypomnienia sobie czegoś, dobrze?
-Tak.
-To ja wychodzę. Dzisiaj nie zostanę
na treningu. Wrócę wtedy wcześniej do domu.
-Do zobaczenia później.
Pomachał mi i wyszedł. Ostrożnie
wstałam z łóżka i przeszłam się do łazienki. Wzięłam sobie
długą kąpiel, po czym nastawiłam pranie. Ubrałam się w ciuchy
naszykowane przez niego. Ruszyłam do kuchni i zjadłam kilka kanapek
przeczuwając to, że są policzone. Usiadłam na kanapie w salonie i
włączyłam TV. Po godzinie siedzenia usłyszałam z łazienki
wyłączenie pralki. Poszłam je wywiesić i zastanowiłam się nad
obiadem. Sprawdziłam lodówkę w poszukiwaniu składników.
Znalazłam na jednej półce książkę kucharską, więc mogłam
ugotować coś dla chłopaka. Przygotowałam curry. Ryż ugotowałam
10 minut przed jego powrotem.
-Co tak ładnie pachnie? - zapytał,
wchodząc do kuchni.
-Ugotowałam obiad. Mam nadzieję, że
będzie ci smakowało.
-Jeśli ty to ugotowałaś to jak
najbardziej będzie mi smakowało.
-Umyj proszę ręce przed posiłkiem. A
ja już nałożę.
-Dobrze – poszedł, a ja nakryłam do
stołu i nałożyłam ryżu do miseczek. - Pranie też zrobiłaś?
-Tak. Swoją sukienkę od razu
wyprałam.
-Rozumiem. Smacznego – uśmiechnął
się i usiadł do stołu. Po posiłku poszliśmy na zakupy. Kupił mi
kilka sukienek, spodenek, bluzek, jakąś bluzę. No i kilka par
butów.
-Midorima – kun. To za dużo.
-Bez przesady Aniele. Sprawiłaś mi
tymi zakupami przyjemność.
-Naprawdę?
-Tak.
Oboje się uśmiechnęliśmy i
ruszyliśmy do domu. Po drodze wstąpiliśmy do sklepu spożywczego
po kilka rzeczy.
-Co chcesz na kolację?
-Zostało jeszcze trochę curry, więc
mogę się zadowolić nawet tym lub kanapkami.
-Za to, że zrobiłaś taki pyszny
obiad, ja robię kolację. Więc?
-Hmm... Racuszki?
-Z cynamonem?
-Hai – uśmiechnęłam się.
Kupiliśmy składniki potrzebne do
zrobienia racuszków i wróciliśmy w końcu do domu.
-Zajmiesz się czymś? A ja w tym
czasie zrobię już kolację.
-Rozpakuję torby. Chociaż tyle mogę
zrobić.
-Jasne. Gdzie chcesz zjeść?
-Możemy w salonie?
-Oczywiście, że tak. Do racuszków co
chcesz do picia?
-Herbata wystarczy.
-Ok. No to mykaj do pokoju rozpakować
ubrania.
-Hai – odpowiedziałam i pobiegłam
do pokoju. Rozpakowałam torby i skorzystałam z łazienki.
Spojrzałam na swoje odbicie w lustrze. I sobie zaczęłam
przypominać „uczennica szkoły średniej, aspołeczna, brak
chłopaka, brak znajomych. Nikogo nie obchodziłam. Nawet własnej
rodziny. Dlatego tu jestem.” Rozbolała mnie głowa, więc wyszłam
z pomieszczenia i doszłam do łóżka. Nie wiem, kiedy wszystko
pochłonęła czerń.
Obudziłam się w ramionach
zielonowłosego.
-Midorima – kun? - zapytałam słabym
głosem.
-Yumihiko? Obudziłaś się już?
-Tak. Co się stało?
-Musiałaś zemdleć bo znalazłem cię
koło łóżka.
-A myślałam, że zdążyłam się
położyć. Przepraszam, że cię zmartwiłam.
-Nic się nie stało. Jeśli coś się
będzie działo to mów. Zgoda?
-Tak. Pozwolisz, że pójdę do
łazienki?
-Oczywiście. Tylko uważaj na siebie.
Proszę.
-Dobrze. Będę uważać.
Wstałam z jego kolan i powoli poszłam
do łazienki. Skorzystałam i obmyłam twarz. Byłam blada. Ale nikt
się teraz niech nie dziwi. Przecież zemdlałam. Wróciłam do
pokoju, ale chłopaka nie było już w nim. Ruszyłam do kuchni, z
której dolatywał zapach herbaty.
-Zrobiłem ci herbatę ziołową.
Proszę.
-Dziękuję Midorima – kun. Za
wszystko – posmutniałam. Od razu zauważył moją zmianę
nastroju.
-Coś się stało?
-Przypomniałam sobie coś, czego nie
chciałabym pamiętać.
-Opowiesz mi o tym Aniele?
-Może podczas posiłku?
-Wszystko już naszykowane. Zapraszam
do salonu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz